Bycie kobietą jest przerąbane. I już nawet nie chodzi o comiesięczne karmazynowe przypływy, skurcze macicy na porodówce, grzybice pochwy, wrzody odbytu, co oczywiście dopełnia obrazek , ale o podstawowe zabiegi pielęgnacyjne na które kobieta sama, z nieprzymuszonej woli się decyduje. Ogolenie nóg i pach, nałożenie perfum i pomalowanie paznokci nie wystarczają już aby móc o sobie powiedzieć, że jesteś kobietą, która o siebie dba. Teraz w modzie jest nakładanie sześciu warstw różnych, oczywiście odpowiednio dobranych, produktów pielęgnacyjnych i podążanie za skośnookimi pięknościami, które podobno wyznaczają trendy w dziedzinie urody i pielęgnacji. Sześć warstw! SZEŚĆ. I to tylko na twarz. A gdzie pupa, uda, cycki, stopy, kolana i łokcie? Ja się pytam. Przejebane. Tak samo jak w ruskim czołgu, tak samo i na damskiej toaletce.

Ale po kolei. Wpadł mi w rękę stary, bo z zeszłego roku, egzemplarz Wysokich Obcasów i tam pewna pani pisze, jak to w grupie siła i że już zwykły krem nie wystarczy, że teraz trzeba nam przekładańca z sześciu warstw. Przyjrzyjmy się im.

Warstwa 1, czyli esencja, którą zaleca się stosować pod serum. Kiedy firmy kosmetyczne zdały sobie sprawę, że na samym serum już zrobiono wystarczającą kasę, wymyślono nowy produkt. Na rynku pojawiła się nowa kategoria. Cudo stosowane pod serum to bardzo inteligentny produkt. Powie ci, czego twoja skóra potrzebuje i wzmocni jej odporność na obce substancje. I to wszystko za jedyne 342PLN za 30ml (firma Shiseido). Oni chyba z kunia spadli.

Warstwa 2, czyli serum, które ma większe stężenie składników aktywnych niż krem. Wybierz sobie cudo z peptydami na drobne zmarszczki, z aloesem na zaczerwienienia, z kwasem salicylowym na błysk albo z wymazem z żabiej cipki na ogólne zszokowanie środowiska. Możesz też zmieszać dwa, z których każdy rozprawi się z innym problemem. Wybór należy do ciebie.

Warstwa 3, czyli antyutleniacz. Mamy tu znowu szerokie pole do popisu, bo albo postać kolejnego serum, albo lekkiego kremu możemy sobie zafundować. Jeśli tego nie uczynimy to oczywiście nasze biedne wolne rodniki zaostrzą pazury, wyciągną i porwą nasze nitki DNA, zgniotą lipidy skóry i sprawią, że kolagen i elastyna wreszcie się puszczą. W jednej chwili staniemy się brzydkimi, starymi, pomarszczonymi i niekochanymi babami.

Warstwa 4, czyli krem nawilżający. To konieczność. Składniki zawarte w nim zablokują dostarczone wcześniej antyoksydanty. Jeśli tego nie uczynisz to wiadomo: wszystko wyleci, jak przez sito, magiczne składniki wyparują, a ty znowu pokryjesz się siatką zmarszczek. Ja bym na twoim miejscu już biegła do najbliższego sklepu kosmetycznego.

Warstwa 5, czyli odrobina olejku. To opcja tylko dla wybranych, głównie tych których Matka Natura obdarowała suchą cerą. Możesz wklepać kilka kropelek. Jeśli masz cerę mieszaną, bądź tłustą, a nie chcesz czuć się pominięta w tym etapie, możesz pobiec do kuchni i wypić kilka łyżeczek oleju rzepakowego bądź oliwy z oliwek. Na zdrowie!

Warstwa 6, czyli krem z filtrem. To już niestety ostatni etap. Słoneczko choć piękne bywa bezlitosne i trzeba warstwę ochronną nałożyć. Inaczej spali nam buźkę, na raka.

Do tego wieczorem możesz dorzucić coś z retinolem, bo ten zapewnia przepustkę do młodości. Tylko musisz pamiętać, że nie toleruje on towarzystwa alfa- i beta-hydroksykwasów (AHA i BHA) a w połączeniu z nadtlenkiem benzoilu, który często jest składnikiem specyfików przeciwtrądzikowych przestanie działać. Aż chce się krzyknąć ‘Litości!’.

A to tylko baza pielęgnacyjna, bo jeszcze podkład trzeba nałożyć, puder sypki, korektor, żeby coś tam ukryć, róż żeby to i owo podkreślić, bronzer z drobinkami, żeby rozświetlić. To przecież idzie zwariować. Kocham dobre kosmetyki, ale sama mam dwa kremy: jeden na dzień, drugi na noc i często je mylę, stosując zamiennie. Jeśli kiedyś przyjdzie mi do głowy nakładać 6 warstw mazideł każdego dnia, to mam nadzieję, że starczy mi zdrowego rozsądku na tyle, by sięgnąć po młotek i wybić to sobie z głowy albo przynajmniej na tyle, by zamówić sobie ten produkt. (kliknij osiołku na ‚ten produkt’)

Kobiety, nie dajmy się zwariować.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close