Katie Melua śpiewa o dziewięciu milionach rowerów w Pekinie. Gdyby spędziła choć jeden dzień w Bordeaux, śpiewałaby o dziesięciu milionach balkonów, kiszkach wypchanych kupą.. kupą bagietek i winie, które leje się strumieniami, niczym krew z przeciętej żyły. No i o miłości… francuskiej miłości i tym, że będzie się grzać w jej ogniu aż do ostatniej kropli w butelce.

Niestety Katie o Bordeaux nie śpiewa, bo woli rowery. Za to ja rowerów się boję, a o Bordeaux słów kilka napiszę, bo byłam, widziałam i pokochałam.

Co to jest to Bordeaux?

Ano to jest miasto w południowo-zachodniej Francji, położone nad Kakaową Rzeką. Rzeka oficjalnie nazywa się Garonna, ale w chwili, kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy, nadałam jej nową nazwę, która wierzę, przejdzie do historii. Kto był ten wie, a kto nie był, ten może się domyślać, że w korycie rzeki, sądząc po jej kolorze, płynie kakao.

Co robić w Bordeaux?

  1. Chodzić. Spacerować. Włóczyć się. Krążyć. Przechadzać się. Dreptać. Obijać bruki Starówki, która znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jest piękna. uliczka w Bordeaux

 

  1. Kosztować owoce morza. Osobiście zajadałam się małżami, które serwowane są z cienkimi frytkami. Frytki jak to frytki – zwykły kawał ziemniaka, ale małże… Palce lizać. Wyglądają mistycznie, okryte twardą skorupą oczekiwania na dostanie się do samego środka rozkoszy. Zupełnie jak cipki. Tylko że z zębami! Najlepsze te w śmietanie i czosnkiem (małże, nie cipki). Podobno afrodyzjaki, ale te moje jakieś trefne musiały być, bo energii do miłosnych harców nie dodały, a wręcz uśpiły. A może to było wino?małże

 

  1. Wino pić. Bordeaux jest częścią regionu winiarskiego, gdzie wytwarza się światowej sławy wina. Być w Bordeaux i nie zobaczyć żadnej posiadłości winiarskiej (château) to grzech ciężki, za który zostaniesz potępiony przez Dionizosa. Nikt nie wie, czym dokładnie grozi potępienie przez boga winnej latorośli, ale wszyscy wiedzą, że nikt potępionym być nie chce. I każdy rusza do St Emilion albo Medoc, albo Pomerol, gdzie prosi kelnera o odkorkowanie kolejnej butelki wina, by życie nabrało jeszcze bardziej niepowtarzalnego smaku.wino Bordeaux

 

  1. Jeść tradycyjne, francuskie sery i bagietki. Sery…. Z mleka krowiego, owcze, kozie, szczepione grzybem, twarde, półtwarde, miękkie, z aksamitną, białą skórką i twardym woskiem. Hmmmmm… Nawet te które cuchną niepraną, znoszoną skarpetą są niebem w gębie.sery francuskie

 

  1. Podziwiać balkony kamienic, które są wszędzie. Takie same, a takie inne. O balkonach w Bordeaux popełnię odrębny wpis, bo jestem zauroczona tym architektonicznym elementem budynku. balkon 3 Bordeaux

 

  1. Zwiedzać katedry, muzea, kościoły, bazyliki, targi, stragany, uliczne galerie, parki, mosty, kamienice, mieszkania, centra handlowe, śmietniki. Wszędzie znajdzie się coś ciekawego.fontanna

 

  1. Odpoczywać na trawce. Do tego celu najlepiej wybrać Jardin Public Park. Możesz tam napić się wina bez strachu, że za chwilę zgarnie cię straż miejska i upajać się chwilą.park Bordeaux (2)

Po kilku dniach w Bordeaux jesteś zakochany we Francji i wszystkim, co francuskie. Chcesz się uczyć języka francuskiego, jeść na śniadanie francuskie tosty, nałożyć francuski manikiur, oddawać się miłości francuskiej na łóżku francuskim, kupić buldoga francuskiego i obsypywać go francuskimi pocałunkami ;) Vive la France!

1 Comment

  1. […] pijaczka, na architekturze się nie znam i zabytków nie doceniam. Co robić w Bordeaux już było (klik), a teraz Agnes napisze wam, co w Bordeaux można […]

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close