moj facet o siebie nie dba

– Widzisz różnicę? – pyta Baśka rzucając na stół dwie fotografie.

Ma na sobie sukienkę z pomarańczowymi i czarnymi wzorami. Wygląda jak wielki płomień, który właśnie wtargnął do pomieszczenia. Siada obok mnie.

– Widzisz? – powtarza, bo ostatnio skarżyłam się, że nie dosłyszę.

– Jedna na matowym druga na błyszczącym papierze? – strzelam.

– Zimno.

Przyglądam się fotografiom. Na obu zdjęciach Kamil – Baśki facet.

– Inny rozmiar? Jedno 9×13, drugie 13x18cm? – przypominam sobie dwa najpopularniejsze formaty zdjęć.

– Nie! Na jednym ciacho, na drugim kloszard! – wykrzykuje Baśka stukając palcem raz w jedno, raz w drugie zdjęcie.

Patrzę na zdjęcia jeszcze raz. Dopiero teraz dostrzegam do czego pije. Na pierwszym zdjęciu Kamil w białej koszuli, pod krawatem. Krótko przystrzyżone włosy i delikatny zarost. Na drugim te same oczy, ale twarz jak księżyc w pełni, włosy w nieładzie i zarost jak u rozbójnika Rumcajsa.

– Zostawię go! Jak nic go zostawię! – powtarza Baśka. –  No tylko spójrz. Widzisz? Tutaj ciacho, które mnie zafascynowało. Takiego go pokochałam i takiemu dupy dawałam. Nie jakiemuś jebanemu kloszardowi.

Nie wiem jak zareagować na takie wyznania. Postanawiam siedzieć cicho, słuchać i odezwać się w bardziej sprzyjającym momencie. Jak zawsze w takich momentach biorę łyka wody.

– I on tak wygląda każdego dnia! Każdego dnia! – Baśka znowu używa powtórzenia, jakby to miało coś zmienić. – Poplamiona koszula to standard. Ty wiesz, co on potrafi przy mnie zrobić?

– Co? – pytam.

– Jaja moim dezodorantem sobie przy mnie spsikać!

Zachłystuję się wodą. Zaczynam kasłać. Wpadło nie w tą dziurkę, co trzeba. Krztuszę się. Baśka wali mnie w plecy.

– Że co? – tym razem to ja powtarzam pytanie. Niby zrozumiałam, ale moja wyobraźnia stawia wyraźną blokadę.

– No czasami przed wyjściem kiedy nie ma czasu na prysznic, rozpyla mój zapach wokół swojego krocza.

– Jakie to romantyczne! – mówię.

– Żeby się jeszcze z tym krył – dodaje Baśka. – Nie! Nic a nic! Robi mi pokaz. Przedstawienie dla ubogich normalnie. – Baśka łapie się za głowę i udaje załamaną.

Nie wiem, co powiedzieć. Kiedy zadzwoniła do mnie rano, mówiąc, że musimy pogadać, myślałam, że chodzi o zwykłe nadrobienie zaległości. Odkąd przeprowadziłam się na zadupie, mało mamy czasu na spotkania przy kawie. Byłam przygotowana na zwykłe ploty, typu kto z kim ma romans, komu nie staje, kto wyleciał z pracy, kto zdecydował się na sztuczne zapłodnienie, kto się roztył, kto umiera na raka, a kto przechodzi kryzys wieku średniego. Baśka jest jak Teleexpress na dwóch nogach. Wie wiele. Nie wiem skąd, ale wiem, że ona wie. Generalnie mało mnie to wszystko interesuje, ale raz na jakiś lubię zaktualizować bazę osiedlowych ploteczek.

– Rozmawiałaś z nim?

– Nie! Co ja mam mu niby powiedzieć?! Przecież nie zmuszę go, żeby częściej się mył, golił i przebierał.

– Jest aż tak źle?

– Robie mi się niedobrze jak się do mnie zbliża. Wzrok mi ucieka w tę jego obrzydliwą brodę za każdym razem, gdy podchodzi do mnie blisko i chce mnie dotknąć. Wyobrażam sobie małą cywilizację żyjącą w tym buszu. Jest ohydny. Czasami siadamy razem do obiadu i ja go sobie obserwuję. Mówię ci – najlepsza dieta świata. Działa cuda. Odechciewa ci się jeść od razu. Patrzę jak wszystko znika w jego ustach albo w tej brodzie. Kiedyś chciał mi dać buzi przed wyjściem z domu. Zrobiłam unik. Od razu mogłam powiedzieć, co jadł. Omlet z czosnkiem, cebulą, szpinakiem i brokułami.

Patrzę na Baśkę zdziwiona, że z taką dokładnością potrafi ocenić zawartość śniadaniowej michy Kamila.

– Zostawił po sobie chlew w kuchni?

– Nie! Śmierdział cebulą, z brody zwisały mu zwiędnięte liście szpinaku, kawałek brokułu i farfocle omleta. Tak nie da się żyć! To zabija nasze życie seksualne!

– Musisz z nim porozmawiać – mówię, bo nie widzę innego rozwiązania.

– Kupiłam mu w prezencie perfumy – Calvina kurwa Kleina. Nieotwarte stoją na półce już od czterech tygodni. Mam mu kupić karnet do fryzjera? Tylko jaki normalny fryzjer będzie chciał się babrać w tłustej foli po kebabie? – zastanawia się głośno Baśka.

– Musisz z nim porozmawiać – powtarzam znowu jak zepsuta płyta, która zacięła się na jednym kawałku.

– Jest obleśny – Baśka kontynuuje. – Jak z takim iść do łóżka? Czasami robi podchody. To ja zaraz uciekam. Zajęcie sobie inne wynajduję. Nie chcę nawet go oglądać, o dotykaniu nawet nie wspomnę. To zabija moje pożądanie. To zabija naszą miłość.

Przypominam sobie Baśkę jakieś 4 lata temu. Wtedy poznała Kamila. Prawnik z własną kancelarią prawniczą, który powoli wycofywał się z obranej przez siebie drogi. Mówił, że nie zamierza do końca życia zeskrobywać gówna, w które wdepnęli inni ludzie, a w tym się właśnie specjalizował. Jak ona za nim szalała. Kamilek to, Kamilek tamto. Świata poza nim nie widziała. Aż do teraz. Do chwili kiedy jej facet zdecydował zamienić się w kloszarda i cieszyć wolnością.

***

Jeszcze tego samego dnia, z czystej babskiej ciekawości zaglądam na forum kobiet i okazuje się, że Baśka nie jest jedyna. Takich jak ona jest więcej. Jeśli kiedyś będziecie cierpieć na nadmiar czasu, to wejdźcie sobie na jakieś babskie forum i pobuszujcie jak dzika świnia w kartoflach. Cycki wam opadną. Ja wiem, że niektóre komentarze wrzucone ot tak, dla jaj. Ja rozumiem, że część to czysta prowokacja. Baśka jednak istnieje naprawdę, Kamil również i coś tam między nimi śmierdzi. Sądząc po zapach w miejskiej komunikacji, zwłaszcza w porze letniej, śmiem twierdzić, że takich Kamilków jest więcej. I nie mówię o Panach Żulach, dla których prysznic i czyste skarpetki nie są priorytetem, ale o facetach z krwi i kości, którzy mają dziewczyny, żony i nie wiem jakim cudem kochanki.

Rada dla wszystkich Baś? Nie kupuj nowych perfum i nie kładź na półkę z nadzieją, że zauważy i otworzy. Zwykłe ‘Kochanie, wyglądasz jak dziad’ będzie lepszym rozwiązaniem. To też dobry test na dojrzałość faceta. Bo jeśli taki strzeli focha i poczuje się skrzywdzony, to znaczy, że tam pod daszkiem latają niebezpieczne stworki, które podgryzają mu neurony. Dorosły facet stanie przed lustrem i powie ‘No, zapuściłeś się chłopie. Ona ma rację. Wyglądasz jak dziad.’ I albo coś z tym zrobi dla siebie i dla was, albo oleje temat ciepłym moczem, wycierając fiutka w twoją zasłonkę.

2 Comments

  1. So true. Facet się stara tak długo, jak musi. Jak już się poczuje bezpiecznie, to zaczyna mieć w rzyci. A skarpetki i chodzenie po domu w samych majtach i t-shircie powoli zabijają pożycie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close