Co widziałaś w Bordeaux? Wino widziałam. A jakie to wino? A czerwone. I co tam robiłaś w tym Bordeaux? No wino piłam. Mogłabym tak odpowiadać, ale zaraz poszłaby plota, żem pijaczka, na architekturze się nie znam i zabytków nie doceniam. Co robić w Bordeaux już było, a teraz Agnes napisze wam, co w Bordeaux można zobaczyć.

La place de la Bourse

bordeuax na wodzie

Pałac na wodzie – ktoś powiedział. Pałac na wodzie – westchnęłam. Szukałam tej wody i znaleźć nie mogłam, bo woda owszem jest, ale po drugiej stronie ulicy… I to nie byle jaka woda, bo aż kilkucentymetrowa jej warstwa. Widok sprzeczny z moimi wyobrażeniami, ale wciąż zapiera dech w cyckach. Zwłaszcza jak patrzysz na liczbę stóp pluskających się w wodzie. Ja tam z podróży wolę przywieźć magnes na lodówkę a nie fungusa jakiegoś. No cóż. Niektórzy po prostu lubią zbierać grzyby.

Katedra St. Andre

katedra Andrzeja

Miejsce, którym straszy się małe, pyzate francuskie latorośle: ‚Pierre, zjedz do końca, bo zostaniesz zamknięty w katedrze, gdzie straszny Andrzej będzie pił twoją krew na śniadanie.’ Serio, w biały dzień wygląda strasznie. Przynajmniej ta część porośnięta mchem, grzybami i tym całym syfem. Jak widać brzydota też może być piękna. Brama wejściowa wzorowana jest na tej z Notre Dame i rzeczywiście wygląda jak jej młodsza siostra (zdjęcie będzie później).

Pont de Pierre

most w Bordeaux

Zaplanowany i zaprojektowany z rozkazu Napoleona. Most nie taki mały, ale też i nie wielki. Ma 17 łuków (tyle samo co liter w Napoleon Bonaparte) i łączy lewy i prawy brzeg Kakaowej Rzeki. Oblężony rowerzystami, którzy gotowi są rozjechać cię jak ziabę, a później wyrwać ci udka i sprzedać w knajpie za rogiem. Miej oczy, uszy i nozdrza szeroko otwarte.

Kościół św. Michała

kościół św. Michała

Gotycka budowla z dzwonnicą, na którą można wejść po schodach, pod warunkiem, że nie przekraczasz ogólnie przyjętych norm gabarytowych. Wieża to nie tanie linie lotnicze i po przekroczeniu limitu, utkniesz gdzieś po drodze i żadna opłata nie pomoże. A droga wiedzie w górę, krętymi stopniami, których jest ponad 200. Dokładna liczba pozostaje tajemnicą, bo w drodze na wieżę naliczyłam ich 228, przy schodzeniu 227 (ktoś ze zwiedzających ukradł jeden stopień?!), a inne źródła podają liczbę 243. To trzeba sprawdzić raz jeszcze, bo coś tu śmierdzi. I to nie są kupki gołębie, których ilość zwiększa się wraz ze zmniejszającą się odległością na czubek wieży, która sięga nieba 114.60m. i jest drugą najwyższą wieżyczką w Żabolandii (zaraz po Strasburgu). Ze względu na wysokość na zdjęciu się nie zmieściła. Sorry.

Fontanna z pomnikiem Monument des Girondins, czyli Kolumna Żyrondystów

fontanna Żyrondystów

Fontanna najpiękniejsza w świecie. Jest tak piękna, że chciałam ją zabrać do domu. Zdjęcie beznadziejne, więc musicie uwierzyć na słowo albo jechać i ją zobaczyć. Niesamowicie ekspresyjna. Zepsucie, Ignorancja i Kłamstwo – wykute w materiale pod postacią trzech figur – symbolizują całe zło, które doprowadziło początkowo do Rewolucji Francuskiej. Przydałaby się taka fontanna pod naszym polskim sejmem.

Targ Kapucynów

Jest podobno kulinarną mekką, gdzie można kupić wszystko. W niedzielę był zamknięty, więc nadal uważam, że jest to miejsce zbiorowego trzepania kapucynów, przy filiżance cappuccino. Już wiem skąd ta pianka… Zdjęcia brak. Wkurzeni Kapucyni zabrali mi fotomoto. Sorry.

To najważniejsze zabytki, które powinno się zobaczyć. Mnie jednak bardziej urzekły miejsca, których na próżno szukać w przewodnikach: latarnie, o których nikt nie pisze, balkony, którymi nikt się na zachwyca, uliczki ukryte od ludzkich spojrzeń, samotne ławeczki czekające na spóźnionych kochanków. Tego się nie da zobaczyć. To trzeba poczuć.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close