dlaczego facet wysyla zdjecie penisa

– Ich już do reszty pojebało! Wszystkich po kolei. Wysyła ci taki jeden przez drugiego swojego nagiego kutasa. I żeby to jeszcze jakaś szybka samojebka była, strzelona w czasie rzeczywistym! Nie, proszę pani. To wygląda jakby oni całą galerię mieli. Kutas zimą, kutas latem, wczesną wiosną, późną jesienią. Kutas w zwisie, w stójce. Kutas z boku, z prawej, lewej strony, z góry, z dołu, z jednym rozmytym jądrem w tle, takie niby artystyczne podejście do tematu. Kutas na tle kaloryfera, częściej grzejnika, rzadziej mięśni brzucha. Kutas na łóżku, pod biurkiem, na parapecie, przy ścianie. Mówię ci, tyle tego wysyłają, że nie wiem, co z tym robić! – Anka wyrzuca z siebie na jednym wydechu, aż jej twarz nabiera koloru flagi Chińskiej Republiki Ludowej, a oczy przypominają dwie piłeczki pingpongowe.

– Wydrukuj w wielkim formacie i powieś na ogrodzeniu Łazienek Królewskich! – słynę z dosyć oryginalnych i czasami kontrowersyjnych pomysłów. Jeden z nich podsuwam Ance, która aż podskakuje na krześle, klaszcząc w dłonie.

– No, to by było niezłe – przytakuje z uznaniem. – Idzie sobie taka rodzinka na spacer: tatuś pchający wózeczek, obok mamusia z drugim berbeciem, berbeć ciągnie za sobą misia, miś ciągnie za sobą kupę kurzu, brudu i innego syfu, ptaszki śpiewają, miłość unosi się w powietrzu i nagle mamusia do tatusia: kochanie, czy to nie twój penis tam wisi? – Anka zaśmiewa się na samą myśl wizualizacji mojego pomysłu. – Jeszcze wyobraź sobie, że to jakiś charakterystyczny penis jest, z jakąś tuleją albo tatuażem.

– No! Albo przynajmniej z pieprzykiem w kształcie serca czy krzywizną godną wieży w Pizie. Raczej wątpię, żeby standardowy Kowalskiego był rozpoznany – dzielę się swoimi wątpliwościami z Anką. Na widok takiego zwykłego, przeciętnego, to najwyżej kobita krzyknie ‘Ej, Stachu, zoba, podobny do twojego!’ – wyobrażam sobie całą sytuację i zaczynam się śmiać. Ja to jednak mam wypaczone poczucie humoru.

– Ale poważnie. Co z nimi nie tak? Ja nawet o takie zdjęcia nie proszę!

Anka uparła się, że do końca roku znajdzie miłość swojego życia. Przy jej trybie życia, praca 12 godzin dziennie, zajęcia taekwondo, w weekendy dodatkowy kurs specjalistyczny w zakresie zarządzania zespołem, lekcje francuskiego, nauka jazdy konno, latanie po centrach handlowych i szukanie gadżetów do jej nowego mieszkania na warszawskim Ursynowie, zostaje tylko Internet. Nie zniechęciła się opowieściami Gośki, która ciągle przeżywa historię jednej znajomości i nadal wierzy, że trafi swój na swego. Ostatnio trafia owszem, ale na samych kutasów.

– No sama powiedz: co z nimi nie tak? – Anka powtarza pytanie.

– Niedorozwój emocjonalny, okres szczeniackich podniet, desperacja, zapędy ekshibicjonistyczne – wymieniam kilka powodów, które nasuwają mi się jeden za drugim, zupełnie jakbym grała w zabawę w skojarzenia. Do hasła ‘dlaczego facet wysyła zdjęcie swojego penisa?’ dobieram odpowiedniki jakie pierwsze przychodzą mi do głowy. – Zbyt wielka dawka filmów porno, nuda, kompleksy, głupota? – kontynuuję.

Jakoś nie potrafiłabym traktować poważnie kolesia, który już na początku znajomości wysyła mi zdjęcie swojego fiuta. No żałosne to bardzo. Anka ma podobnie. Przeszła wszystkie możliwe etapy radzenia sobie z gołym prąciem na portalu randkowym. Najpierw był szok. O kurwa! Co to?! Dlaczego?! Ale ja nie chciałam! Później zainteresowanie. Badała anatomiczną budowę penisa: kształt żołędzi, zakres fałdu napletka, długość, objętość, wypatrywała cech charakterystycznych. Jeszcze później przyszło podkurwienie. Co on sobie myśli, fiut jeden! Żałosny pajac. Nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Myśli, że ja taka wygłodniała, rzucę się na kawałek mięsa?! Był również etap rozbawienia. A ten wygląda jak prawdziwy muchomor. Nawet kropki ma na daszku. O cholera, to chyba jakaś wysypka. A ten tutaj zupełnie jak quasimodo. Był też etap znudzenia. Znowu to samo. Kolejny fiut. Ile można? Był też etap ignorowania i totalnej olewki. Usuń, usuń na zawsze, blokuj, kosz. Teraz powróciła do etapu wkurwienia i znudzenia w jednym.

– Coś ciekawego ostatnio się trafiło? W skali od 1 do 10? Jest na czym oko zawiesić? – pytam.

– Chcesz zobaczyć? – Anka nie czekając na odpowiedź łapie za telefon. Przez chwilę coś tam w niego stuka i po chwili podstawia mi pod nos swoja randkową skrzynkę pocztową.

– No pokaż cioci! – zacieram ręce, podwijam rękawy, uśmiecham się pod nosem i patrzę na niewielki wyświetlacz smartfona. Przecieram oczy ze zdziwienia.

No, no, no…. Całkiem nieźle. Mocne 8.5. Kutas jest ogromny i sterczy imponująco. Pyta jak kozacki zbójnik, maczuga Herkulesa, takie pierwsze skojarzenia. Gdybym to ja miała takiego penisa nie ograniczałabym się do portali randkowych tylko. Wysłałabym focię do samego prezydenta, katechetki i wróżki Zębuszki. A co? Jest się czym pochwalić.

– Myślisz, że to jego? – jestem nieufna. Nie tylko muszę zobaczyć, ale jeszcze i dotknąć, żeby uwierzyć.

– Żartujesz? Nawet nie chciał się spotkać, kiedy zaproponowałam mu bliższe poznanie.

– Chciałaś się z nim umówić?! – dziwię się, że Anka chciała marnować czas dla kogoś, kto jedyne czym może i chce się pochwalić to jakieś 18 zadufanych centymetrów. To nie w jej stylu.

– Ty się przyjrzałaś z bliska czy okularów potrzebujesz? – patrzy na mnie podejrzliwie – Widziałaś co to za bydlak był i co taki mógłby z tobą zrobić? – pyta, po czym wybucha śmiechem. – Wariatka! Sprawdzałam tylko kolesia – przyznaje się. – Dla celów psychologicznych. Wysłał fotę, ja w szoku, ale akurat Starej nie było w robocie, to mogłam trochę popieprzyć na tym czacie. Mówię, że boski, pozachwycałam się nim trochę i przeszłam do konkretów. Wiesz, kiedy możemy się spotkać. Cisza. Proponuję najbliższy piątek. Cisza. Znam taką fajną knajpę na Pradze. Cisza. Będzie miło jeśli przeniesiemy znajomość do reala. Cisza i wylogowanie z czata. Czaisz? Trochę poczułam się wykorzystana i porzucona – zwierza się Anka. – Wysyła ci taki fiut swojego fiuta, podniecając się przy tym jak epileptyk z ADHD, ja poświęcam mu swój czas, a on ma cię w dupie. To trochę niegrzeczne. Nie uważasz?

Przez chwilę myślę, że żartuję, ale widzę, że jakaś zadra wlazła w jej kobiecość i tkwi tam jeszcze w chwili, kiedy o tym mówi.

– Aniu, lekcja numer jeden: nie możesz takiego traktować poważnie. Facet który wyskakuje jak Filip z konopi i nieproszony wysyła zdjęcie swojego małego filipa fiuta, ma w dupie ciebie i prawdopodobnie, z góry wybacz, nawet mu się nie podobasz. Sposób w jaki myśli to: jeśli wyśle zdjęcie do 100 lasek, 90 poczuje się urażona, 10 będzie zainteresowana i może uda mu się zamoczyć w 3, no może w 4 z tych dziesięciu. To taka gra, w którą się chłopczyk bawi i szczerzy zęby w podnieceniu.

– Pod warunkiem, że nie ucieknie wystraszony wizją prawdziwego seksu z prawdziwą parą cycków – komentuje Anka.

– No właśnie! Niektórzy z nich wcale, ale to wcale nie chcą zamoczyć. Nie szukają bliskiego kontaktu. Wolą lizanie cipek przez monitor i wysyłanie zdjęć swojego penisa. To im wystarcza do osiągnięcia zadowolenia. Masz przykład na załączonym obrazku. – mówię jakbym była ekspertem w randkowaniu on-line. Przykre to – dodaję.

– Chcesz zobaczyć jeszcze jednego? – w Anki oczach zapalają się małe diabełki.

– Dawaj!

Anka stuka w telefon raz jeszcze, a ja macham w połowie pełną szklanką wody, niemal wylewając zawartość prosto na dżinsowe spodenki. Kilka kropel spada na materiał. Znowu będę wyglądać jakbym się obsikała.

– Mówiłam ci, że cała, kurna, galeria. – słyszę Ankę – To trochę potrwa. O, masz tego tutaj. – podaje mi telefon.

Dopijam wodę i chwytam za telefon. Patrzę z bliska, z daleka. Raz, drugi. Nic nie widzę. Żadnego penisa. Przyglądam się jeszcze raz. Lampka nocna i tyle.

– Co żeś ty mi dała? Przecież to lampka nocna! Świeci na fioletowo. Moja ciotka kiedyś taką miała. Tylko w tej u niej pływały rybki. Takie sztuczne, nie że prawdziwe. – mówię.

Anka patrzy na mnie jak na nienormalną. Zabiera telefon. Spogląda na zdjęcie, które sama wcześniej wybrała z wielu. Obraca w dłoni telefon i podstawia mi pod nos raz jeszcze. Patrzę na zdjęcie tym razem z innej perspektywy.

– No dobrze. To penis. Ogromny. W fioletowym świetle lampki nocnej, której na pierwszym planie nawet nie widać. – poprawiam się szybko. – Mocna dziewiątka. – dodaję. – Kształt pękaty. Nic dziwnego, że w pierwszej chwili pomyliłam z lampką. Przymocowany do mocno owłosionego bruneta, może szatyna o aparycji drzewa dębowego. Rzeczywiście, w innych warunkach przyrody, chciałoby się go wziąć pod ochronę. Jest na co popatrzeć. Myślisz, że jakaś dała się nabrać na takie wdzięki?

– Jakaś na pewno. Na pewno są takie, które podniecają się na sam widok, ale śmiało mogę założyć, że żadna normalna kobieta, która wymaga od faceta kilka gram intelektualnej konwersacji nie pójdzie na taki łatwy numer z fiutem. Choćby nie wiem jak piękny, jak zgrabny, jak pokaźny ten fiut był.

Ciężko mi nie zgodzić się z Anką.

– Co zrobisz z tak pokaźną kolekcją? – nadal ciekawi mnie przyszłość takich wspaniałych Ferdynandów.

– Miałam wykasować, bo trochę miejsca zabierają, ale stworzę folder na komputerze. Może wywołam i zrobię wystawę. W Łazienkach Królewskich niekoniecznie, ale na Starym Mieście jak najbardziej.

– Sekretne życie fiutów?

– Że co?

– Jakiś tytuł wystawy musisz mieć. Trzeba pomyśleć…

  • Tata Ludwiczka

    Nie wiem kto głupszy. Facet który wysyla takie cos czy kobieta która udaje że ją to nie rusza ,nie obchodzi a pamieta każdą fotkę na pamięć i robi o tym artykuł. Haha.

    • Just Agnes

      Nie wiem, kto głupszy: facet, który wysyła takie coś, czy kobieta, która udaje, że ją to nie rusza, nie obchodzi, a pamięta każdą fotkę na pamięć i robi o tym artykuł, czy może jednak ktoś, kto ten artykuł komentuje. Ha! Ha! Ha!

Close