dlaczego on przestal sie odzywac

Na portalach randkowych bywam gościnnie. Zazwyczaj jestem zapraszana, żeby dokonać analizy psychologicznej wszelkich popaprańców, głównie tych, którzy próbują oczarować Gośkę. Czasami żeby ocenić walory przyrodzeniowe potencjalnych kandydatów, których zapędy ekshibicjonistyczne uderzają im w krocze bardziej niż woda sodowa do głowy. Ewentualnie po to, żeby wysłać wiadomość wtedy, kiedy Gośka zrobić tego nie może, bo akurat bierze prysznic, maluje paznokcie, sika albo coś tam kombinuje przy garach.

Zazwyczaj moje upoważnienie wygląda tak:

– Ej, napisał – mówię ja.

– To mu odpisz – drze się Gośka.

– Ale co? – dopytuję ja.

– Cokolwiek – odpowiada ona.

No to odpisuję co tam przyjdzie mi do głowy. Czasami dosłownie ‘cokolwiek’. Czasami udaję, że jestem, tzn. że Gośka jest ekskluzywną panią do towarzystwa, czasami, że seryjną morderczynią, która piękno Hang Man Orchid wzięła sobie do serca i rozbiera facetów, a później wiesza i zostawia z dyndającymi fiutkami. Zazwyczaj jest to początkiem albo końcem rozmowy. Gośka się nie wkurwia. Gośka się śmieje. Mówi, że nie ma czasu na facetów z kijem w dupie, którzy myślą, że humor to nazwa kolumny w CKM, a sarkazm to odmiana gołębia dachowego,

Gośka jest typową kobietą. Z potencjalnych kandydatów wybiera jednego, góra dwóch i na nich skupia swoją uwagę, im poświęca swój czas. Lokuje w nich duże nadzieje, po czym wkurwia się, jeśli nie osiąga zamierzonych efektów. Mówię, że jest jak ogrodnik, który dba o jednego tylko kwiatka, zaniedbując cały ogród, nie zauważając krzewów, trawy, innych roślin i chwastów. I czasami ten kwiatek robi kaput, bo jest złośliwy albo po prostu taka już jego natura.

Ostatnio Gośka wpadła w sidła pewnego Brytyjczyka, który w Warszawie mieszka od dwóch lat. Dostał jakiś awans, poznał nowych ludzi, kupił mieszkanie i czekając w kolejce po klucze, przypomniał sobie, jak to fajnie byłoby sobie od czasu do czasu pociupciać. Może nawet nie od czasu do czasu, ale regularnie.  Postanowił coś z tym fantem zrobić pewnej deszczowej niedzieli, kiedy na jego wielkiej plazmie załączył się pornol. Ogień w kominku igrał z kawałkami drewna, pan posuwał panią, a Brytyjczykowi robiło się gorąco. To wtedy założył konto na Tinderze. Postawił sprawę jasno. Szuka nimfomanki. Kobiety, która może długo, często i na różne sposoby. I takiej, która nie będzie mu truła o pierścionku zaręczynowym, dzieciach i tym całym domowym cyrku. No strings attached jak się mawia w jego ojczyźnie.

Zamieścił kilka zdjęć. Piękny uśmiech, wysportowana sylwetka, spojrzenie ‘I will fuck you and you will like it’, jednym słowem niezłe ciacho, które można śmiało chrupać, nawet jeśli w ciągu dnia żyje się o liściu sałaty i jednej marchewce. Takie kalorie nie tuczą. Takie kalorie sprawiają, że dostajesz skrzydeł i chcesz latać. Najlepiej bez majtek. I bez stanika. Z samym plastrem antykoncepcyjnym.

Gośka wkręciła się w znajomość. Najpierw wymieniali się słowami, później ona wysłała mu swoje zdjęcie. Najlepsze jakie miała. Nogi do samej ziemi, takie na których w marzeniach faceta zachodzi się daleko i usta czerwone, nakłaniające do grzechu.

– I jak? – zapytała go o reakcję.

– Moje oczy mówią podobasz mi się. Moja głowa mówi, że nie ma problemu. Moje ręce chcą dotknąć twojego ciała. Mój penis chce stwardnieć pod dotykiem twojej dłoni. Moje oczy chcą zobaczyć wyraz twojej twarzy, kiedy poczujesz jego wielkość.

– A mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy? – przewrotnie zapytała Gośka, zachwycona pierwszą reakcją Brytyjczyka. – Co mówi twój mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy? – powtórzyła pytanie. – Czy jesteś dobrym kochankiem? Czy dobrze całujesz? Czy jesteś silny? – w jej słowach kryła się siła pragnienia poznania jego fizycznych atutów.

– Mięsień mówi: spraw, żeby moje żyły przebiły skórę, spraw, żebym drgał niebezpiecznie. Namiętny i super sprawny kochanek – do tej pory nie było skarg. – czytałam słowa wysłane do Gośki wcześniej i sama zaczynam wyobrażać sobie, co tam w jego spodniach piszczy.

Gośka nakręciła się. On sprawiał wrażenie nakręconego też. Jak dwa zegarki ze wskazówkami pokazującymi tę samą godzinę, cykające w tym samym rytmie i odliczające sekundy do ich spotkania. Pisał kilka wiadomości dziennie, a później rzadziej, co raz rzadziej, jeszcze rzadziej, aż wreszcie słuch po nim zaginął.

Zauważyłam pewien utarty schemat jego działania. Zawsze wysyłał jej wiadomości w godzinach pracy. Nigdy po. Rzadko w sobotę. Nigdy w niedzielę. Ostatnio zniknął i była cisza. Taka cisza, która trochę smuci, trochę niepokoi, ale najbardziej wkurwia. Gośka nie rozumiała o co chodzi. Dlaczego on przestał się odzywać? – pytanie, które zadawał sobie co minutę.

– Napisz do niego – mówię.

– Ale to jego kolej teraz się odezwać – słyszę.

– Nie bądź dzieckiem. Dojrzałe relacje tak nie działają. Nie utrudniaj sobie życia w imię chorych, niespisanych zasad, które nie mają racji bytu. Tęsknisz? Zadzwoń. Chcesz się spotkać? Zaproś. Nie rozumiesz czegoś? Poproś o wyjaśnienie. Chcesz czegoś? Poproś o to. Masz pytanie? Zadaj je. Chcesz przytulasa. Podejdź i przytul. Chcesz kontaktu. Wyjdź z inicjatywą.

– Masz rację. Co mam mu napisać?

– Cokolwiek – rzucam Gośki tekstem i zaczynam się śmiać. – Najlepiej to, co sprawia, że w twojej głowie zapala się czerwona lampka. – Poważnieję w jednej sekundzie.

„Wydaje mi się, że jesteś wytworem mojej wyobraźni. Szkoda.”

Tylko tyle. Jedno zdanie i jedno słowo, i tyle znaczenia ukrytego między nimi.

Odpisał po kilku godzinach. Że nie było go w sieci przez kilka dni, i że nie miał możliwości kontaktu, i że rodzinny mini dramat, i że dlaczego szkoda. Gośka się ucieszyła. Ja spojrzałam na nią z politowaniem. Stara, a głupia.

W odpowiedzi podała mu swój numer telefonu, żeby nie miał wymówek. Nie napisał. Nie zadzwonił. Nie skontaktował się w żaden inny sposób. Po prostu olał.

– Nie rozumiem dlaczego. Dlaczego on przestał się odzywać? Może coś mu się stało?

– Znalazł inną, FACE IT – odpowiadam.

– Ale pisał, że mu się podobam… Że chce mnie dotykać… Że chce żebym czuła się przy nim dobrze…  Że chce mnie…  Sama czytałaś.

– Pewnie tak myślał. Być może spotkał inną i przyspieszył swoje plany. Tylko partnerki mu się popierdoliły. Może mówi teraz na nią Gosia.

– Napiszę do niego.

– Olej.

– Mówiłaś, że mam pisać jak czuję, że powinnam.

– I powinnaś też wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. To ten czas, Gosia. Zgaś światło, opuść kurtynę, zostaw widownię i nie goń za tymi, co wyszli w połowie spektaklu. Wypnij na nich dupę. Pies ich jebał, jak mawiała moja babcia.

– Napiszę ostatni raz. I oleję.

Napisała, że rozumie, że znalazł kogoś innego, że stracił zainteresowanie, że chciała tylko wiedzieć, że wszystko okay. Odpisał po kilku godzinach, że był zajęty, że rodzina, praca, obowiązki i znowu zniknął. Na kilka dni… Gośka znowu coś tam pisała. On znowu coś tam odpisywał. I znowu znikał. Jego wiadomości wydawały się wymuszone wrodzoną grzecznością, wysyłane z czystej uprzejmości. Nie było w nich tego dawnego pragnienia, ekscytacji, szaleństwa, niecierpliwości. Dlaczego on przestał się odzywać? – Gośka nie przestawała się zadręczać.

– Może go znajdę? Mam wystarczająco dużo informacji! Ile w Warszawie jest firm farmaceutycznych zatrudniających przystojnego Jamesa z Wielkiej Brytanii? – pytała.

Patrzyłam na Gośkę i nie wiedziałam, czy ona żartuje czy mówi poważnie.

– Kilka telefonów i mogłabym go odnaleźć. Gdybym chciała. Ale chyba nie chcę.

– Chyba to się małpa na gałęzi – rzucałam oklepanym tekstem, którego dzisiejsza młodzież pewnie dawno przestała używać.

– Albo pchła na jajach – dodawała Gośka i obie zaczynałyśmy się śmiać. Stare, a głupie.

 ***

Drogie Panie,

Jeśli facet nie chce się spotkać, to coś ukrywa. Jeśli facet przestał się odzywać, to znalazł inny obiekt westchnień. Niekoniecznie ładniejszy, niekoniecznie mądrzejszy, niekoniecznie lepszy. Po prostu inny, taki, która odpowiada bardziej jego aktualnym wymaganiom. Jeśli facet nie pisze, to stracił zainteresowanie. Pomijamy przypadki, gdzie koleś wpada pod czerwony autobus, a jego śledziona ląduje za budką telefoniczną pod Pałacem Buckingham albo przypadki depresji, czy innej choroby afektywnej. Mamy XXI wiek. Dostęp do komórek www jest łatwiejszy niż dostęp do komórek moich sąsiadów. Jeśli nagle przestaje pisać albo pisze rzadziej, to znak, że na twój teren wkroczyła inna samica. Tak działa świat Tindera. Nie szukajcie wytłumaczeń, wymówek i usprawiedliwienia. Nie zamydlajcie sobie oczu. Szkoda Waszego czasu. Tego kwiatu to pół światu – jak mawiała moja babcia.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close