dupa z klasa, dupa ktora sie szanuje

-Prawda, okrutna prawda jest taka, że ty po prostu nie jesteś miłą osobą. Nie jesteś miła dla mnie i wątpię, żebyś była miła dla kogokolwiek, dla swojego brata, dla swoich przyjaciół, dla swoich współpracowników – Wywalam oczy, ale Gośka macha mi ręką przed nosem, co znaczy, że najlepsze jeszcze przed nami.

-Okrutna prawda jest taka, że nie masz nic do zaoferowania – kontynuuje. -Nic, poza swoją własną dupą. A to jest straszna rzecz dla kobiety. Że jej dupa to jedyna rzecz jaką może komuś zaoferować. Ale taka jest prawda. – Gośka patrzy na mnie wymownie. Nie przerywam, nie komentuję, czekam na dalszą część.

– Okrutna prawda jest taka, że nie masz mi nic do zaoferowania. Jestem zbyt dobry dla ciebie i ty to wiesz. Być może właśnie dlatego zawsze traktowałaś mnie jak gówno. – kolejne wymowne spojrzenie, mocne trzepnięcie rzęs i ostatnie zdanie wypowiedziane lekko przyciszonym głosem.

– Ale powodzenia. Wiem, że znajdziesz kogoś spełniającego twoje wymagania tutaj na Tinderze. Wszystkiego najlepszego.

Taką wiadomość dostała Gośka od swojego byłego faceta, z którym spędziła 4, słownie: CZTERY lata. Od faceta, który mówił, że ją kocha, pragnie, szanuje, podziwia i gdyby mógł to by sobie taką małą Gośkę ulepił z plasteliny i trzymał w kieszeni, żeby zawsze była blisko niego.

Ale od początku. Poznali się na portalu randkowym. Ona była singelką, aktywnie szukającą swojej bratniej duszy, a on w separacji, choć jak się później okazało, to mieszkał z żoną, z którą jeszcze przez jakiś czas sypiał w jednym łóżku. Ale nie o tym ja chcę teraz pisać.

Gośka słynie z ognistego temperamentu. Nie traci czasu na owijanie penisa w bawełnę. Już na pierwszej randce okręciła chłopa nogami, bo miała taką ochotę. Przez pierwsze dni nie wychodzili z łóżka, po tygodniu przenieśli się do kuchni, bo jednak seks równa się spalone kalorie, a do bzykania energia potrzebna. Robili to na stole, kuchence gazowej, której palniki odbijały się na Gośki pośladkach, na podłodze, przy zlewie, na zmywarce i stołku barowym. Brał ją tam, gdzie stała, a ona nie protestowała. I jej i jemu było dobrze. Motyle w brzuchu to za mało powiedziane. To był trzepot skrzydeł kilkunastu skowronków drących dzioba gdzieś w dolnej części tułowia.

Do dziś pamięta jak gdzieś niedaleko poznańskiej Starówki, w nielegalnie zaparkowanym aucie, siedząc na nim okrakiem, usłyszała magiczne ‘kocham cię’. To było zaraz po tym jak oboje zastygli w bezruchu, sparaliżowani chwilową ekstazą. W drodze powrotnej do stolicy malowała uśmiechnięte serca na zaparowanych szybach.

Było im dobrze. Byli razem. Jak Maja i Gucio. Byli jak Pixie i Dixie. Jak Bolek i Lolek. Jak Tinky Winky i jego torebka, jak Hello Kitty i czerwona kokarda. Jak uzależniony od pornografii Romeo i nowoczesna Julia nimfomanka. Ona tłumaczyła mu zasady skrętu płużnego i równoległego, on rozbijał na czynniki pierwsze technikę kraula pod wodą. Ona smażyła mu naleśniki, on robił dla niej najlepsze spaghetti carbonara.

Ufała mu. Pozwoliła mu odkrywać swoje ciało. Któregoś dnia przekonała się, że orgazm wielokrotny to jednak nie jest bajka, że przy odpowiedniej stymulacji potrafi odlecieć poza granice kosmosu i zobaczyć pierścienie Saturna. Przy nim uczyła się siebie. Odkrywała nieznane. Akceptowała swoje ciało. Kochała siebie.

Polubiła smak czerwonego wina i odważyła się na skok ze spadochronem. Robiła szalone rzeczy, żeby tylko widzieć ten błysk w jego oczach, tę iskrę, która zawsze zamieniała się w płomień palący wnętrze jej ud.

Było pięknie przez dwa pierwsze lata, aż wreszcie coś zaczęło się psuć. Gośka przychodziła do mnie częściej i przy lampce prosecco żaliła się, że tym razem zrobił to i tamto, a ona powiedziała tak i siak. Coś się spierdoliło między nimi. On zaczął mieć kryzys wieku średniego, nie przestawał gadać o swoich dzieciach. Ona zaczęła się irytować. Przeszkadzały jej jego odstające uszy, których wcześniej nie zauważała, jego egoizm, to, że zawsze najpierw myślał o sobie, a dopiero później o niej, że nie zawsze dostawała tego, co chciała, że musiała czekać na swoją kolej. Kiedyś pokłócili się o głupie miejsce w ich ulubionej knajpie. Ona chciała siedzieć przy oknie, na swoim ulubionym miejscu. On usiadła tam pierwszy i nie chciał jej zwolnic miejsca. Zjedli obiad w milczeniu. Nie odezwali się słowem, a później poleciały słowa ostre jak odłamki szkła. Upadały prosto w ich serca, raniły, cięły. Bolało. Po kilku takich miesiącach ona przestała kochać, jemu przestało zależeć. Zdarza się.

Dosyć niedawno wpadła do mnie i powiedziała, że zerwali. Była smutna przez kilka dni, bo to jednak szkoda jak coś się rozpada. Ale Gośka nie boi się być sama, nie godzi się na farfocle namiętności, zna swoją wartość i wie, że zasługuje na zajebiste szczęście, a nie tylko na jego echo. Wie, że jest marzeniem wielu facetów. Wierzy, że znajdzie tego właściwego. A żeby go znaleźć musi zacząć szukać.

Klin klinem jak lubi mawiać. Dwa dni temu założyła profil na portalu randkowym. Tym samym na którym poznała swojego byłego. Napisała krótko o sobie w ten kokieteryjny i charakterystyczny dla niej sposób. Jeszcze tego samego dnia dostała wiadomość:

Gosia,  

Po pierwsze, nie jesteś artystką (napisała, że jest). Malujesz paznokcie u stóp, ale to nie czyni cię artystką.

Po drugie, twoje domowe zwierzątko to nie jednorożec. To kot, a koty nie lubią chodzić na smyczy (skąd wiedział, że ma kota?)

Po trzecie, nie jesteś przeciętna, ani w pytaniu o sylwetkę, ani w pytaniu o charakter.

A teraz proszę cię przestań strzelać focha i wróć do mnie.

Wiadomość została wysłana z profilu o takiej samej nazwie jak ta, którą używała dawno temu szukając swojej drugiej połówki. Wiedziała, że tylko on mógł się za tym kryć. Napisała mu prostą i rzeczową odpowiedź:

Nie wiem, jak mnie tu znalazłeś, ale mógłbyś być bardziej kreatywny i stworzyć swoją własną nazwę, z którą możesz się utożsamić. Albo właściwie to weź sobie tę. Ona należy do przeszłości. Mam nadzieję, że przyniesie ci szczęście. Mnie przyniosła.

Liczyła, że odpisze, że jeśli z tysiąca wybrał ją i wiedział, że to ona, choć nie zamieściła zdjęcia, to znak, że są sobie zapisani w gwiazdach. Chciała dać i sobie i jemu drugą szansę. Zapomnieć, co złe. Odbudować to, co zostało zniszczone. Cegła po cegle. Wspólnymi siłami. Skupić się na pozytywach. Cieszyła się, że ją zauważył, że ją odnalazł. Tymczasem jej eks wysłał jej wiadomość, jakiej się nie spodziewała. Że nie ma facetowi nic do zaoferowania oprócz własnej dupy.

I wiecie co Gośka zrobiła? Usiadła i zupełnie nie trzeźwo czytała tę wiadomość tyle razy, aż wbiła sobie do głowy, że to nie o niej. Że to zwykły zlepek słów zranionego chłoptasia, który myślał, że uderzając ją w waginę sprawi, że zaboli tak samo, jak zabolałoby faceta uderzonego prosto w jaja. Czytała ją tyle razy, aż zrozumiała, że dobrze zrobiła odchodząc od kogoś takiego. Czytała tyle razy, aż pozbyła się wstydu, że dawała mu o każdej porze, w każdej pozycji i na każde zawołanie. Czytała tyle razy, aż była dumna z tego, że jest taka, jaka jest. Czytała tyle razy, aż zrozumiała, że to on traktował ją jak gówno, a nie odwrotnie. Czytała tyle razy, aż zapomniała, że to jednak trochę zabolało. Czytała tyle razy, aż znalazła odwagę, żeby podzielić się treścią wiadomości ze mną i pozwolić o tym napisać tutaj na blogu. Czytała tyle razy, aż spokojnie mogła zignorować wiadomość, bez potrzeby usprawiedliwiania się, bez potrzeby dyskusji, bez potrzeby kontynuowania, bez wysłania choćby jednego słowa.

Jej eks skasował konto następnego dnia. Ona została na Tinderze i nadal szuka swojego szczęścia. Gośka nie jest zwykłą dupą oddychającą odbytem. Gośka jest prawdziwą kobietą z zajebistą dupą, która zna jej wartość, potrzeby i pragnienia. Kciuk w górę dla Gośki.

1 Comment

  1. […] zaledwie kilka dni temu Gośka zarzekała się, że nie odezwie do swojego ex słowem, olała jego złośliwą wiadomość na Tinderze, wykasowała jego numer telefonu i zaczęła szukać nowego towarzysza życiowej […]

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close