Stoję przy średnio ruchliwej ulicy. Ubrana jestem w krótką spódniczkę, wiązane buty do łydki i szary top. Nie, nie jestem kurwą. Po prostu sobie stoję i czekam na dogodny moment, żeby przejść na drugą stronę. Spoglądam w górę. Z dwudziestopiętrowej termiterii odpada kawał zasuszonej farby. Na niby balkonie pierwszego piętra jakiś stary maszkaron gasi peta w zasmuconych pelargoniach. Gorące słońce skradło cały blask różowoczerwonofioletowym płatkom.

Pięć metrów ode mnie zebra. Czarna w białe paski, a może biała w czarne. Ale nie taka zebra z kopytami i ogonem, nie taka z zoo czy afrykańskiego safari. Taka zebra do deptania. Do przejścia. Dla normalnych pieszych. Nie dla mnie. Ja się boję, że jak na takiej stanę, to ona się zmaterializuje i wciągnie mnie pod asfalt. Wolę nie ryzykować i od takich z dala się trzymać. Po za tym w życiu trzeba mieć pewne zasady. Moja jest taka: nie chodzić po zebrach.

Halina mi powiedziała, że podobno karę albo jakieś punkty za to mogę dostać. Punkty to rozumiem, zawsze można je na coś wymienić. W Empiku zbieram, w Tesco też zbieram, to i tu mogę. Ale z tą karą to już przesada. Ta dzisiejsza policja. Tam w świecie ludzie giną, mordują niewinnych, gwałcą, rabują, a oni karę za nie deptanie zwierząt potrafią wlepić. W dupach się poprzewracało! Idziesz do parku ‘nie deptać trawy’, idziesz na miasto ‘deptać zebrę’. Przecież to jakaś luka w prawie jest. Toż to zupełnie na odwrót powinno być. Po trawie można chodzić. Trawa to lubi. Po zwierzętach nie.

Na szczęście mam taki myk, że zawsze, ale to zawsze rozglądam się, czy jakiś taki w mundurku nie wyskoczy mi gdzieś zza winkla. Przezorny zawsze ubezpieczony, czy jakoś tak. I teraz też tak robię. Spoglądam w lewo, w prawo, później jeszcze raz w lewo. Oceniam odległość samochodów, bo co innego nie deptać zebry, a co innego zginąć z tego powodu. Na świecie pełno wariatów. Trzeba uważnym być.

Droga wolna. Idę. Właściwie to trochę tak przebiegam, bo jak przechodzisz tam, gdzie nie ma zebry, to musisz zrobić to szybko i sprawnie. Tzn. nie biegnę, ale też nie idę. Tak sobie podskakuję. Pamiętam, żeby nie wywalić orła przy okazji gdzieś tam na środku, bo wtedy to już po mnie.

Po swojej lewicy widzę srebrną audicę. Lubię audi, bo to ładne samochody są. I niezawodne. Pan kierowca mnie też widzi, bo nagle przyspiesza. Niebezpiecznie. Silnik warczy groźnie. Rozjechać mnie debil chce, czy co?! Ciągle spotykam takich frajerów, którym wydaje się, że to zabawne. Myśli, że jak przyspieszy, to ja nagle na zebrę pobiegnę? W dupę pobiegnę, nie na zebrę. Wyłożę się na środku, rąbnę jak długa, zęby w asfalt wbiję, a jak wiatr będzie wiał, to mi kieckę na głowę zawieje i tak będę z gołą dupą leżała dopóki karetka nie przyjedzie, bo przecież nikt do mnie nie podejdzie, bo ja jak martwa będę leżeć, a ludzie trupów się boją. Gapić się gapią, ale żeby podejść i spódniczką dupę zakryć to już niekoniecznie. Wstrętne te ludziska. Na szczęście zawsze, ale to zawsze mam na sobie czyste majtki.

Niekoniecznie chcę nimi dziś świecić. Uciekam w podskokach na chodnik, a panu kierowcy, temu co zamiast mieć oko na głupią babę, co po zebrze nie idzie, on od razu rozjechać chce, pokazuję gestem ręki, że ma nasrane we łbie i żeby się puknął w ten swój pusty sagan. Może i głupia jestem, że po tych zebrach nie chodzę. Ale nie ja jedna. Kaśka ma tak samo, ale ona to po prostu leniwa dupa jest. Ja to tak z miłości do zwierząt. Kierowca, jak mądry, to będzie miał oczy szeroko otwarte i tyle. Pozwoli głupiej kobicie przejść. Przecie nawet zwalniać nie musiał. Pod koła mu się nie pchałam! Musiałam mu pokazać, że pierdolnięty jakiś, no musiałam. Palcem wskazującym w czoło kilka razy się puknęłam i jeszcze spojrzenie mordercy załączyłam.

Jakiś rudy babsztyl obok siedział i prawie ataku serca dostałam, jak zobaczyłam co on mi pokazał. Moje puknięcie się w łeb takie niewinne przy tym było, takie dziewicze, takie, takie… słodkie wręcz. Bo ona mi fucka pokazała! Tak, tak! Jeżdżąca, kurwa, kultura. Środkowym palcem mnie poczęstowała. Jak ja tego nienawidzę! Gdybym ja cię tak, kurwa, dorwała, to by ci ten paluch wyrwała razem z obojczykiem! Ten pusty łeb w twój własny odbyt wsadziła i tym wyrwanym, środkowym paluchem jeszcze głębiej popychała! W głowie takie zdania mi skaczą, do ust się pchają, ale wiochy nie będę robić. Zachowuję stoicki spokój. Po prostu stoję sobie z otwartą japą. Tak mnie zamurował ten gest niegrzeczny. Dobrze, że taka znowu mała nie jestem, to mogę sobie tak stać, bez obawy, że jakiś dowcipny pan coś mi w nią wsadzi. Ale długo nie stoję.

Wskakuję do swojego auta, które jeszcze ubezpieczenie od ataków wikingów pamięta i sięgam na tylne siedzenie po kość udową mamuta, którą zamierzam rozwalić czaszkę tej zafajdanej damy. Rozszarpię tę rudą cipę na strzępy! I kierowcę też rozszarpię! Porwę go na kawałki, a później zwiążę wszystko jego własną śledzioną, uformuję kulkę, zapodam takiego kopa, że do warszawskiego zoo doleci, prosto do klatki z lwami. A samochód oszpecę jakoś. Wyrwę z niego znaczek audi i w to miejsce na kropelkę zdechłą mysz przyczepię. Będą mieć jaguara dla ubogich. Tak właśnie zrobię! Albo buraka cukrowego tam wlepię. Podobno auto odzwierciedla charakter prowadzącego. Najpierw chcą mnie rozjechać, a później jeszcze ‚fuck you’? Już ja ich nauczę kultury na drodze.

Niestety, a może i stety, gubię srebrne audi gdzieś w morzu innych czterech kółek. Nie miałam możliwości grzecznie zapytać pana kierowcy, czym się sugerował zwiększając nagle obroty silnika, widząc kobitę gdzieś w oddali. Nie miałam okazji powiedzieć panu kierowcy, że celowe przyspieszanie tylko dlatego, że jakaś głupia baba nie wie, gdzie są pasy, to trochę płytkie jest. Nie dane mi było wyjaśnić pani, że serwowanie fucka obcej osobie może być bardziej niebezpieczne, niż przechodzenie przez ulicę w miejscu niedozwolonym. A szkoda. Ja tylko pogadać chciałam. Zapytać, dopytać, przedyskutować, przeprosić za swoje własne głupie zachowanie na drodze. Przecież nie pierdolnęłabym w zęby. Damą jestem. I zamiast kości mamuta na tylnym siedzeniu tylko parasol z drewnianą rączką wożę.

2 Comments

  1. Kategoria powinna nosić nazwę: ludzie i taborety 😂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close