Grudzień wciągnął na garba skórzaną kurtkę Kazara, postawił kołnierz, spakował swoje trzydzieści jeden dni do starego, niemodnego już kuferka i dołączył do kumpli: zimnego Stycznia, gruboskórnego Lutego, humorzastego Marca, niezdecydowanego Kwietnia, boskiego Maja, spragnionego Czerwca, gorącego Lipca, wysportowanego Sierpnia, melancholijnego Września, zalanego Października i smutnego Listopada. Razem wsiedli do małego busa z tabliczką informacyjną 2015 i tyle ich widzieli.

Tylko niektórzy zastanawiają się, gdzie oni się podziali? Zazwyczaj towarzyszy temu ciche westchnienie i słowa ‘cholera, jak ten czas szybko leci’. Niektórzy cieszą się, że już ich nie ma, że się skończyli, naiwnie wierząc w ‘nowy rok, nowy ja’. Gdzieś tam na pierwszej stronie kalendarza spisują noworoczne postanowienia, które zdechną jak mucha jeszcze przed końcem pierwszego miesiąca.

A oni sami? Styczeń? Luty? Marzec? Etc? Znają się od wieków. Każdy inny, a pasują do siebie i znakomicie się uzupełniają. Są jak sól, pieprz i inne przyprawy. Mają inne smaki, inny skład, inny kolor, inaczej wyglądają i co innego przynoszą, a mimo wszystko stoją zawsze obok siebie. I tak od lat. I tak co roku. Odchodzą, przychodzą, odchodzą, przychodzą, odchodzą…

Grudzień dał nogę. Na jego miejsce wpadł młody styczeń. Jeszcze nie wie, jakim będzie, co przyniesie, gdzie zaprowadzi. Może cię rozpieści odrobiną słodyczy, może podkurwi, wyprowadzi z równowagi? Może nauczy cię czegoś nowego? Może da ci w ryja? Może złamie serce? Może zasmuci gorzką prawdą? Może skradnie ci parę kilo? Może rozwinie czerwony dywan, po którym będziesz stąpać przez kolejnych kilka miesięcy? Może będzie leniwy, może aktywny, może przeminie tak, że nawet go nie zauważysz? Może…

A jaki jest ten pierwszy dzień? Niektórzy lecą kaca. Dla tych nieszczęśników z syndromem dnia poprzedniego przypominam, że nie ma nic lepszego niż tłusty, domowej roboty rosołek i pigułka 3C (Ciemność, Cisza, Cierpliwość). Zawsze działa. Inne oszołomy już siedzą na ławeczce, przytulają hantle do piersi i trzepią brzuszki, inni idą pobiegać, a jeszcze inni suszą pranie (kto wchodzi na mojego fejsa, wie o co chodzi).

Dziś tak trochę sentymentalnie. Chciałam zrobić analizę poprzedniego roku, ale ja z tych, co z ledwością pamiętają, co wydarzyło się wczoraj, nie mówiąc o tym, co miało miejsce w styczniu, czy w lutym. Przez chwilę chciałam pobiec po jakiś pusty słoik po dżemie, ozdobić kokardką, podpisać 2016 i przez cały kolejny rok, zapisywać zajebiste momenty na małych karteczkach, wrzucać je do tego słoika, wypełnić go cudownymi momentami, by za rok o tej samej porze usiąść na dywanie i dać się ponieść wspomnieniom. Szybko pomyślałam, że słoik po dżemie to za mało, że jakiś po kiszonej kapuście by się przydał, bo przecież tych zajebistych momentów w 2016 będzie więcej. Później doszło do mnie, że właściwie to nie ma tak wielkiego słoja, żeby pomieścił cudowne chwile, jakimi zamierzam zapełnić ten nowy rok i że sam pomysł ze słoikiem to fajny jest, gdy się ma lat 16.

Piję prosecco, grzeję się przy kominku i myślę sobie, że to był bardzo dobry rok. Rok, który jeszcze teraz pachnie francuskimi bagietkami i błyszczy głęboką czerwienią wina Bordeaux. Wyrył w moim sercu piękno irańskich krajobrazów i meksykańskich dróg. Rok, w którym mogłam odetchnąć górskim powietrzem, zanurzyć się w wodach Pacyfiku, zabłądzić w labiryncie londyńskich uliczek. Rok, w którym robiłam to, co kocham.

Dzięki wielkie za to, że tu zaglądacie. Życzę WAM wszystkim, żebyście zawsze potrafili zrobić właściwy, kolejny krok, bez skupiania się na dalekiej przyszłości, która bardzo często przeraża. Żebyście czerpali radość z bawienia się kolorowymi myślami i uwierzyli w swoją zajebistość.

Bo życie naprawdę jest dobre. I niech taki będzie 2016. Dla nas wszystkich.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close