grota srom

-Ktoś się nie bał i za… kosił Maryję – pomyślałam patrząc na pustą grotę. Musiała kiedyś tu być. W swojej białej sukni i i narzuconej na niej, długiej, niebieskiej szacie. Z rękoma złożonymi w modlitwie, różańcem oplatającym dłonie i pąkami dzikich róż pnących się po mokrych skałach.

Gdzieś w głowie utkwił mi obrazek, który jako mała dziewczynka dostałam od księdza na kolędzie. To była tego typu grota, w niej Maryja promieniująca obietnicą czegoś nadzwyczajnego, a na trawie klęcząca uboga pasterka, wpatrzona w rozpromienione lico z nadzieją, że oto jest świadkiem cudu.

Obrazek musiał wyryć się w mojej pamięci trwałymi kreskami, bo ponad trzydzieści lat później stojąc w galerii, patrząc na pustą grotę, zadaję sobie pytanie, gdzie jest ta pani w długiej sukni, której podobno było na imię Maryja.

Nie ma jej. Jest tylko grota, skrywająca jakąś tajemnicę. Wilgotna w środku, dosyć ciemna, oświetlona jedynie wąskim snopem promieni sztucznego światła i kilka kwiatów róży, zwiastujących piękno.

Spoglądam na tabliczkę z informacją.

Tania Kovats, urodzona w 1966 i jej dzieło zatytułowane Grota. Materiały użyte to akryl, włókno szklane, wosk, jakiś lakier, mech, jedwab, drewno, jakaś płyta pilśniowa i odrobina sztucznego zapachu. Czytam dalej. Dzieło ma symbolizować element piękna przyrody, w postaci obszernej jaskini i… kobiece ciało, a dokładniej jej srom. Ma przedstawiać źródło fascynacji i strachu zarówno w pięknie natury jak i kobiecości.

Oddalam się od obiektu zainteresowania. Robię krok do tyłu. I nie wierzę własnym oczom. Mam przed oczami wielką, kuszącą, wilgotną cipkę. Nie wiem, jak mogłam wcześniej tego nie zauważyć.

Przez chwilę pomyślałam, że moja teraźniejszość jest czysta, nieskalana brudem ziemskich namiętności i że w moich oczach, zamiast diabelskich chochlików, błyszczy teraz kwiat dziecięcej niewinności. Bo nie widziałam kobiecego sromu, a kawałek pustej przestrzeni w skale. I jeszcze szukałam zaginionej Maryi.

Przyglądam się grocie z bliska. Przyglądam się grocie z daleka. Obchodzę ją dookoła, zaglądam do niej, spoglądam z boku, szukam różnych perspektyw i podziwiam zafascynowana prostotą, pięknem i pomysłem.

Podziwiam koncepcję naturalnego piękna, które stało się inspiracją dla sztuki. Pospolita grota, daleka od postulowanego ideału piękna, zaczyna zachwycać, bo patrząc na nią widać tajemnicę życia. I odwrotnie, zewnętrzne narządy płciowe kobiety, stają się czymś więcej niż częścią żeńskiego układu płciowego, będącym tematem śmiechów na lekcjach biologii, czy powodem wstydu w latach późniejszych. One są nierozerwalną częścią ludzkiego bytu, które mogą zapraszać, odstraszać, ranić, fascynować, skrywać tajemnicę, kusić, pociągać.

Artystce udało się wyodrębnić z natury idealny kształt. Być może drogą eliminacji tego, co uchodziło za skażone brakiem piękna. Być może dzięki wnikliwej obserwacji przyrody. Być może dzięki wykształconego, selektywnego filtra, abstrahującego doskonałe doskonały atrybuty przedmiotów. Być może dzięki subtelnej wyobraźni. Bo łatwo znaleźć kogoś, kto patrząc na grotę wykrzyknie: „O! Zobacz, jaka wielka cipa!” albo takich jak ja, którzy zobaczą tylko element przyrody, ale potrzeba nie lada zdolności, żeby zgrabnie połączyć te dwa elementy, tworząc kawałek sztuki i nadając jej głębsze znaczenie.

Artystka zostawia miejsce na swobodną interpretację. Każdy zobaczy, co chce zobaczyć. Jeden odkryje swoje lęki. Bo mamusia mu mówiła, że kobiety są źródłem grzechu i tam pod spódnicą mieszka potwór, który zrobi ci krzywdę, jeśli za bardzo się do niego zbliżysz. Drugi będzie czuł wstręt i odrazę patrząc na pomarszczone fałdy zewnętrzne i lepką mokrość w zakamarkach groty, bo ktoś na lekcji religii krzyczał, że właśnie to miejsce jest brudne, grzeszne i trzeba na nie patrzeć z szeroko zamkniętymi oczami. Jeszcze ktoś będzie miał powód do niekontrolowanego ataku śmiechu i wytykania palcem naturalnego piękna, bo nie dorósł do prezentowanych zjawisk. Inni poczują, że ich religijne uczucia zostały urażone, bo w tej grocie powinna stać figura Maryi, bo nie może tak być, że ta grota to cipka i że co? W tej cipce niepokalana? Jeszcze inni zobaczą po prostu piękno.

Zwykłe, proste piękno natury i kobiecego ciała. Piękno, które kusi, prosi o eksplorację, obiecuje coś niezwykłego, ale jednocześnie stawia pytania. Co tam dalej jest? Czy jestem na to gotowy? Czy na pewno chcę tam wejść? Czy wiem, jak się zachować, żeby nie zniszczyć tego naturalnego piękna? Czy umiem cieszyć się radością, którą to miejsce ma mi do zaoferowania? Jak to zrobię? Czy zostawię tylko klika pięknych śladów po sobie, czy przy okazji zniszczę kilka kwiatów? Czy znajdę w sobie odwagę? Czy zrobię ten krok pchany chęcią odsłonięcia rąbka tajemnicy? Czy będę chciał więcej i więcej, czy wystarczy mi ta jedna, jedyna? Czy wchodząc będę wsłuchany w bicie własnego serca, czy w głowie będą brzęczeć instrumenty, grające szybciej, coraz szybciej i głośniej jak podczas pogoni „W Grocie Króla Gór”? Czy będę smakował, dotykał, wąchał, delektował się, czy wejdę szybko i jeszcze szybciej wyjdę, zostawiając coś po sobie? Czy docenię magię miejsca? Czy zrozumiem to piękno życia?

Stałam w galerii, przed Grotą, tracąc poczucie czasu. Ludzie podchodzili i odchodzili, a ja tam tkwiłam wpatrzona w czerń tajemnicy, która może przerażać swoją niewiadomą, ale i kusić pięknem poznania i obietnicą spełnienia. Pewnie sprawiałam wrażenie, jakiejś niedopieszczonej lesbijki, która stała tam z nadzieją, że samo patrzenie na grotę sprawi, że ta zmaterializuje się i pochłonie mnie bez reszty, wciągnie jednym pulsującym tętnem natury. Tymczasem ja naprawdę byłam zafascynowana pomysłem.

Dzieło możecie zobaczyć w Birmingham, w Anglii. Jest częścią wystawy zatytułowanej „Women Power Protest”, która w całości zaprezentowana jest w Birmingham Museum & Art. Gallery. Wystawa jest za free i porusza czasem trudne tematy, jak gwałt, rasizm, zaburzenia jedzenia i wszystkie inne elementy szamba, w które człowiek albo wpadnie sam, albo zostanie wepchnięty. Wystawa ma miejsce do 31ego marca, więc jeśli planujecie na dniach wyjazd do UK, to polecam. Ewentualnie możecie wejść sobie na stronkę tutaj i popatrzeć na wybrane elementy wystawy z poziomu własnej kanapy. Bo czemu niby nie?

A ja zostawiam Was ze swoją grotą, tzn. z grotą Tani, tzn. z grotą jej autorstwa, która tak bardzo mnie zachwyciła. Czyż nie jest piękna?

grotto

grota srom

Grota srom
Tania Kovats, Grotto, 1995

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close