podwojne zycie faceta

Wyobraź sobie, że masz faceta, który nie doszedł jeszcze do siebie po rozwodzie, więc woli, żebyście mieszkali, póki co, oddzielnie. Blisko, ale nie za blisko. I nie za daleko też, żeby w razie nagłego przypływu namiętności nie było trzeba ratować się cyberseksem i lizaniem ekranu. W takiej bezpiecznej odległości, która nie narusza prywatności, daje ci dużo przestrzeni, ale jednocześnie jest łatwa do pokonania.
Wyobraź sobie, że masz wobec tego kolesia plany. Nie, że od razu suknia z welonem, mały, biały domek, drzewo wiśni i wasze pyzate dzieciaki drące gębę w ogródku. Raczej takie zwyczajne, niepośpieszne plany, żeby razem tworzyć coś wyjątkowego, polegać na sobie, w tym świecie ciągłych niepewności być dla siebie pewnikiem. Żeby tak zwyczajnie kochać i być kochanym.
Wyobraź sobie, że masz u niego w mieszkaniu swoją szczoteczkę do zębów, majtki z seksownej koronki, szampon do swoich kręconych włosów i nawet wystrzałową kieckę na obiad w sobotni wieczór. On zostawia u ciebie swój żel do mycia twarzy, ciała i włosów, maszynkę do golenia i bawełniane skarpetki. Oboje jesteście spokojni, bo naznaczyliście swój teren.
I teraz wyobraź sobie, że żyjecie sobie ot tak, we względnej zgodzie już 2 lata i po tych 2 latach ty nagle odkrywasz, że UWAGA oprócz ciebie pomieszkuje u niego jeszcze jedna kobieta. I że to nie jest jego matka, ani też jego siostra. To nie jest też jego córka, ani gosposia domowa. To jest zwyczajnie inna kobieta. Z krwi i kości, która raz na jakiś czas rozkłada swoje nogi na tym samym łóżku, na którym on następnego dnia przytula cię i szepcze, że jesteś dla niego ważna i że nie wyobraża sobie życia bez ciebie.
Tak, wyobraź sobie, że ten twój facet prowadzi podwójne życie.

Kiedy nalewałam herbatę do nowej filiżanki, nie wiedziałam, że niemal upuszczę owy nabytek i będę mieć oryginalne, porcelanowe puzzle. Wiedziałam za to, że odkryję kolejną zasłonę tajemnicy damsko-męskiej, bo przy Ance zawsze łapię nietuzinkową nić, która poprzez liczne, zawiłe meandry doprowadza mnie do sytuacji, kiedy nie mam wyjścia, muszę wam o tym napisać.
– Coś mnie tknęło. Sama nie wiem, dlaczego to zrobiłam. – Mówi Anka takim tonem, jakby za chwilę miała mi wyznać jakąś straszliwą zbrodnię, popełnioną w afekcie. – Po prostu zajrzałam pod łóżko i zobaczyłam ten karton… – Zatrzymuje na chwilę oddech i słowa, które grzęzną jej w gardle.

Ja jestem przerażona, bo boję się, co ona w tym kartonie znalazła, ona przejęta, bo wie dokładnie co znalazła i co z tym zrobiła. Dla niej to zwyczajna retrospekcja. Dla mnie w tamtej chwili to były prawdziwe emocje w czasie rzeczywistym, bo wparowała do mnie roztrzęsiona, zapłakana, z glutami rozmazanymi na twarzy i przeraźliwą chęcią wyznania grzechów.

– I co tam było? – pytam, bo nie wytrzymuję napięcia. – Głowa konia?! – Przypominam sobie pamiętną scenę z Ojca Chrzestnego. – Co tam było, że tak tobą wstrząsnęło? – wiem, że przyszła do mnie prosto od niego, zaklinając się, że już nigdy nie zaufa żadnemu facetowi.
– Ko…. (płacze), kos… (zalewa się łzami), kos… (intensywnie przełyka ślinę, jakby zaraz miała zwrócić ciasteczka miłości, które zrobiłam na czarną godzinę), kosm… (nie może tego z siebie wyrzucić).
– Kosm…? – chcę jej pomóc, ale jedyne co mi przychodzi do głowy to ‘cosmopolitan’. Tylko po co chłopu pod łóżkiem babski magazyn? Sama zadaję sobie w myślach pytanie i już wiem, że trop okazuje się błędny.
– Kosmyk włosów? – kobiety zazwyczaj znajdują albo ślady szminki na białym kołnierzyku koszuli, albo właśnie włos, należący do innej samicy. Anka kiwa głową, że nie. Gestem dłoni każe mi być cierpliwą. Powoli dochodzi do siebie.
– Kosme… Kosmetyki. – Mówi wreszcie i patrzy na mnie przeszklonymi oczyma.
– Kosmetyki? – pytam, choć domyślam się, ze to były kosmetyki tej drugiej, zebrane skrzętnie do pudełka i schowane tam, gdzie Anka miała nigdy nie zajrzeć.
– Ja powinnam się już wcześniej zorientować. – Rzuca oskarżenie w swoją stronę. – Wtedy, na przykład, jak poszłam wziąć u niego prysznic i chciałam umyć głowę. To był szampon do kręconych włosów, a jego córka ma proste jak drut, ale wtedy pomyślałam, że nastolatki nie zwracają uwagi na takie pierdoły. Powinnam być mądrzejsza. Przecież kobiety mają obsesję na punkcie pielęgnacji. – Anka zaczyna wytykać sobie błędy. – Albo wtedy jak chciałam z nim zjeść śniadanie na tarasie, a on wymigał się, bo niby jego była żona jest wciąż w nim zakochana i że była wtedy w okolicy i on nie chciał jej niepotrzebnie ranić.
– Bardzo to uprzejme z jego strony … – Jeszcze za wcześnie na kpiny, ale nie umiem się powstrzymać.
– Po prostu bał się, że tamta druga może nas zobaczyć razem. – Anka jest teraz bardziej wkurzona niż zasmucona. Niemal fizycznie, na własnej skórze, czuję wzrost jej zdenerwowania. – Tyle razy mnie poganiał, że już musimy wyjść, że się gdzieś spóźnimy, choć zawsze było mnóstwo czasu. Ona miała klucze do jego mieszkania. Ten skurwiel dał jej klucze. Rozumiesz? Kim ja dla niego byłam? – Anka zadaje sobie pytanie, na które dużo później wspólnie znajdziemy odpowiedź.
– Co zrobiłaś z tymi kosmetykami?
– Poszłam z tym pudłem do niego. Postawiłam na stole w kuchni i zapytałam, co to kurwa, jest. A on na to, bez żadnej ściemy, że miał mi już dawno powiedzieć. Więc ja go pytam, co mi miał powiedzieć. Że miewa okres? Że używa kremu do stóp i lakieru do włosów? Śmiałam się, choć nie było mi do śmiechu. Śmiałam się przez łzy. A on się mnie pyta, czy ja wiem, jakie to było męczące!!! Rozumiesz to? Że zbierał moje kosmetyki zanim tamta przyszła, a później tamtej, zanim ja zostałam u niego na noc. I że on już tak nie mógł. Że się cieszy bardzo, że już wiem. Rozumiesz to? On się cieszy bardzo, że ja już wiem.

Cisza. Przez chwilę słyszę beznamiętny rytm wszystkich zdradzonych serc. Widzę burzowe chmury na niebie, choć za oknem świeci słońce. Czuję ból obitego ego, posiniaczonej duszy i zdeptanych nadziei. Cisza. Przez chwilę doświadczam dryfowania w nicości. Jakbym nagle znalazł się w polarnej strefie wszystkich zdradzonych kobiecych serc, gdzie kobieta kobiecie wilkiem i ścieżka miłości pokryta zdradzieckim lodem. Zimno.

– I co ja mam teraz zrobić? – pyta mnie kobieta, której świat właśnie rozsypał się na kawałki.

A co ty byś zrobiła? Pytam się was, ja.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close