poruszanie się po chodniku

Czyli nie przestrzegając zasad i chodząc jak święta krowa, zachowujesz się jak świnia…

Kilka dni w betonowej dżungli i powróciło marzenie o bezkarnym użyciu karabinu Nikonowa i przerzedzeniu populacji. Mamy dwudziesty pierwszy wiek: latamy samolotami, pływamy łodziami podwodnymi, sterujemy satelitami, spacerujemy po Księżycu, ale chodzić, to już, nie potrafimy. Tzn. stawiać krok za krokiem wiemy jak, ale zasad obowiązujących na chodniku nie przestrzegamy, bo ich nie znamy. Kodeks chodnikowy jest dla nas pojęciem obcym.

Chodzę dosyć szybko biorąc pod uwagę stosunkowo krótkie nogi i małe stopy. Wkurwiam się jeszcze szybciej, kiedy napotykam na swojej drodze świętą krowę, która ma w głębokim poważaniu innych, poruszających się w bliskim sąsiedztwie. O ile istnieje kodeks drogowy, o tyle poruszanie się pieszych po chodnikach nie jest nigdzie prawnie uregulowane. Każdy lezie, jak chce. A mnie ciśnienie skacze. Jeśli łamiesz któryś z poniższych punktów, możesz być pewien, że jeśli spotkasz mnie kiedyś na swojej drodze i trafisz na mój gorszy dzień, to lepiej dla ciebie, żebyś numer Pogotowia Ratunkowego miał ustawiony pod szybkim wybieraniem. Sprawdź, czy jesteś chodnikowym debilem.

  • PORUSZANIE SIĘ PO WŁASNYM PASIE

W Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Nie oczekuję, że nagle wszyscy zaczną grzecznie maszerować po prawej stronie chodnika. Idź sobie lewą stroną, jeśli ci się ona bardziej podoba. Ale zdecyduj się na Boga, po której stronie chcesz iść. Szłam za taką jedną, niezdecydowaną pindą ostatnio i słowo daję, nóż, którego nie miałam, sam otwierał się w torebce. Ja prawą stroną, to ona na prawo przechodzi. Chcę ją minąć z lewej, to ona na lewo przeskakuje. Jakby czytała w moich myślach. I tak sobie szłyśmy slalomem: ona z chorego wyboru albo czystej głupoty, ja próbując ją wyminąć. Do dupy mogłam jej nagadać, bo słuchawki na uszach miała.

  • POWOLNY SPACEREK

Tak jak zbyt wolna jazda jest niebezpieczna, tak zbyt wolne chodzenie jest wkurwiające. Chcesz iść na spacer – idź do parku albo do lasu. Chcesz podziwiać wystawy sklepowe, przyklej się do nich. Nie spaceruj środkiem chodnika. Ludzie się spieszą i nie zawahają się, żeby po tobie przejść, jeśli zajdzie taka potrzeba. I słusznie – zmniejszasz płynność ruchu i przepustowość drogi. Won do lasu.

  • ZMIANA PASA RUCHU BEZ PATRZENIA

Jeśli jedziesz sobie drogą i zechcesz zmienić pas ruchu, to musisz ustąpić pierwszeństwa pojazdowi, jadącemu pasem, na który ty chcesz się wbić. Pierwszeństwo ma pojazd jadący swoim pasem (Art. 22. ust. 4 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym). Kiedy podejmiesz decyzję o zmianie pasa ruchu, upewniasz się, czy możesz to zrobić bezpiecznie. Upewniasz się, czy nie zajedziesz nikomu drogi. Dlaczego więc idąc chodnikiem nie stosujesz się do tych samych, prostych, ale jakże ułatwiających życie zasad? Wykręć ten łeb odrobinę i sprawdź czy ktoś za tobą nie idzie tam, gdzie ty chcesz pójść, bo może ten ktoś idzie tak szybko, że wpadnie na ciebie, nabije ci guza, a może to będę ja i od razu strzelę ci w pysk.

  • ZATRZYMYWANIE SIĘ NA ŚRODKU PRZEJŚCIA

Kodeks drogowy przewiduje różne sytuacje, w których celowe zatrzymanie auta jest niedopuszczalne i może być ukarane wiązanką łaciny kuchennej, mandatem, czy pałą pana policjanta. Są miejsca, gdzie zatrzymać się nie wolno. Nie wolno i już. A jak się zatrzymujesz toś pipa. Nie zatrzymujesz się na przejeździe tramwajowym, bo wiesz, że tam może się pojawić tramwaj i przeciągnąć cię po szynach. Nie zatrzymasz się na środku skrzyżowania, bo tam inne auta wbiją się w twoją maskę. Nie rozumiem więc, dlaczego z taką łatwością przychodzi ludziom stanąć sobie centralnie na środku przejścia, czy to w centrum handlowym, czy na chodniku, czy na innej ścieżce. Staną tam i uskuteczniają sobie pogawędkę, jakby tylko tam rozmowa się kleiła. Rusz dupę i zaproś koleżankę do kawiarni.

  • WŁĄCZANIE SIĘ DO RUCHU

Jeśli wychodzisz gdzieś z ciemnej uliczki, bocznej bramy, sklepiku, zatrzymaj się na chwilę i rozejrzyj się. Włączasz się do ruchu. Tam ludzie idą. Jeden wolniej, drugi szybciej, ale oni się przemieszczają. Są w ruchu i czasami nie trzymają się z dala od tego rogu budynku, z którego ty wychodzisz. Pamiętam jak kiedyś szłam ulicą Chmielną w stolicy i tam nagle jeb! Wpada na mnie chłopiec z gitarą. Wywaliło go z tej bramy jak z procy, a mnie cały gwiazdozbiór byka się pokazał. Świat zawirował. Powinnam była się upewnić, czy nikt z tej bramy nie wychodzi, ale on też powinien był się rozejrzeć. I zwolnić. Ja byłam na głównym chodniku. Kiedy później odwiedził mnie w szpitalu powiedziałam, że jeszcze żaden facet nie przyprawił mnie o taki zawrót głowy.

  • TORBY, PARASOLE, PLECAKI, ŁOKCIE

To zdecydowanie częściej spotykane w pociągach i autobusach, ale na chodniku też się zdarzy, że zarobisz z łokcia, albo parasolki przez łeb. Jest na to tylko jeden sposób: oddaj. Torba za torbę, łokieć za łokieć.

Kiedy siadasz za kółko, pamiętaj, że ludzie to debile. Kiedy wskakujesz na motocykl, pamiętaj, że ludzie to idioci. Kiedy wchodzisz na chodnik, pamiętaj, że ci sami debile i ci sami idioci na pewno na chodniku też się znajdą. Co gorsza w dupie będą mieć jakiekolwiek przepisy, bo ich nie znają, a i nadmiarem wyobraźni nie grzeszą. Zdepcz, zmiażdż, zniszcz. Świat ci wybaczy. Może nawet podziękuje.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close