YOU NETFLIX JOE

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś młodą studentką, która dopiero co poznaje smak życia. Wyruszasz przed siebie w nowy, nieznany, ekscytujący świat. Bez mapy,  z małym plecakiem i drogowskazem, który delikatnie nakreślili ci rodzice. Chcesz doświadczać szaleństwa splecionych ciał, tej miodowej rozkoszy. Chcesz zrywać zakazane owoce, nie bać się bezwstydnych myśli, utonąć w oceanie uczuć. Znasz już smak swoich łez i zapach pierwszych niepowodzeń. I nadal chcesz magii, słodyczy i spełnienia.  Nadal chcesz tańca emocji i euforii. Nadal marzysz o miłości. Tak po prostu.

Właśnie wychodzisz z Tesco. W plastikowej torbie masz paczkę tamponów, puszkę kukurydzy, dwie bułki i kilka plasterków szynki. Jest ładny dzień. Środek tygodnia, a na parkingu tłok. Tu jakiś małolata kłóci się z ojcem o miejsce siedzące w pierwszym rzędzie, tam jakaś starsza pani próbuje zmieścić się w liniach parkingowych, tu dwie wystrojone dziewczyny, chyba z twojej uczelni, wsiadają do auta. Jedna z butelką wina, druga z bukietem kwiatów. Pewnie szykuje się jakaś impreza. Spoglądasz w niebo. Bierzesz głęboki oddech. Życie jest piękne – myślisz. Szukasz kluczyków w kieszeni wiosennej kurtki, którą kupiłaś dwa tygodnie temu w promocyjnej cenie i…

– Przepraszam, tak głupio prosić o pomoc kobietę – już w tym momencie robi ci się ciepło – ale przeliczyłem się z własnymi możliwościami. – Przystojny facet, z ręką w gipsie, wskazuje na dwie reklamówki leżące obok. Ma migdałowe oczy, tylko tyle zauważasz. Płoniesz w ogniu jego spojrzenia. Wyobraźnia podsuwa ci najpiękniejsze obrazy, w których ty i on gracie pierwszą rolę.

Oczywiście, że pomagasz mu zanieść zakupy do zaparkowanego troszkę dalej auta. Dlaczego miałabyś nie pomóc biednemu, przystojnemu facetowi w potrzebie? Osiemnastoletnia Susan Elaine Rancourt też zgodziła się pomóc. Zaraz po tym została ogłuszona przygotowanym wcześniej łomem, skuta kajdankami, wepchnięta do samochodu i uduszona. Z tą tylko różnicą, że było to na terenie kampusu. Siedemnastoletnia Laura Aime też pomogła przystojniakowi. Jej nagie ciało zostało znalezione dopiero miesiąc później. Została pobita, zgwałcona, a następnie uduszona własną skarpetką. Takich kobiet było więcej. Ted Bundy nie próżnował.

Całkowitą liczbę ofiar Bundy’ego określa się na nawet 100 kobiet. Pewnie było ich jeszcze więcej. Działał w sposób podobny do opisanego wyżej. Przystojny, atrakcyjny, w potrzebie, wzbudzał zaufanie kobiet.

Szczególnie upodobał sobie kobiety z długimi, prostymi, brązowymi włosami z przedziałkiem. Był namiętnym kochankiem, który w porywie namiętności potrafił wyrwać metalowy pręt z ramy łóżka i owym prętem zadać wybrance kilka silnych ciosów w głowę. Niektóre przeżywały i z trwale uszkodzonym mózgiem mogły cieszyć się wschodzącym słońcem. Inne nie miały tyle szczęścia. Po latach znajdowano ich czaszki, żuchwy i kości udowe rozrzucone gdzieś nad górskim jeziorem albo wzdłuż autostrady. Jeszcze innych nigdy nie znaleziono.

Ted był bardzo opiekuńczy. Wielokrotnie odwiedzał ciała swoich ofiar porzuconych gdzieś w górach, kładł się obok nich, przytulał, był blisko. Nakładał makijaż na twarze ofiar i uprawiał z nimi seks do momentu, kiedy było to możliwe.

Wstrząsające? Jeszcze jak. A teraz wisienka na torcie z krwawym lukrem: Ted, morderca, dusiciel, nekrofil, oprawca, miał też swoje fanki.

Przed egzekucją otrzymywał około kilkadziesiąt listów (niektóre źródła podają, że nawet 200) dziennie  od kobiet, które twierdziły, że go kochają… Wysyłały mu swoje nagie zdjęcia! Przyjeżdżały do sądu tylko po to, żeby go zobaczyć. I love you, Ted – pisały opętane pragnieniem poznania popierdoleńca. Słodko, prawda? Jeszcze jak…

Od 30 lat żeńskie przypadki popaprania nie mają już Teda, który został skazany na krzesło elektryczne. Mają za to swojego fikcyjnego Joe z serialu YOU, który zaraz po świętach wylądował na Netfliksie.

I wiecie, co ja obserwuję? Istny chaos. Upadek dotychczasowych wartości, bo oto bohaterem, którego pragnie świat kobiecy stał się seryjny morderca! Kobiety podniecają się Joe. Tak, Joe. Nie odtwórcą głównej męskiej roli, Penn Badgley, a samym Joe! Kochają Joe. Pragną Joe. Śnią o Joe. Chcą, żeby Joe je porwał! Chcą należeć do Joe! Ślinią się na widok Joe. Moczą się na dźwięk imienia Joe. Chcą padać na kolana przed Joe. Marzą o Joe. Chcą Joe. Joe! Joe! Joe! Oh, Joe!!!!!

A Joe w łazienkowej skrytce trzyma pudełko pełne swoich skarbów, takich jak zęby swoich ofiar, zużyte tampony, seksowne koronki, tych którym zabrał albo zabierze ostatnie westchnienie. Bo Joe to jebany morderca. Joe to oprawca. Joe to dewiant. Joe to natręt. Joe to manipulant. Joe to wybuchowa mieszanka najgorszych cech człowieka wrzucona do niebrzydkiego worka. Joe to nowoczesny Ted Bundy. I tyle.

Zachowanie kobiet nie uszło uwadze samego aktora, który na swoim Twiterze zaczął odpowiadać na niepokojące komentarze i w kilku rzeczowych słowach próbuje uświadomić kobietom, kim one się właściwie podniecają. Oświeca podniecone panny, rzeczowo informując, że Joe, być może i przystojny, to jednak morderca. Czy z efektem? Pewnie nie.

Bo okazuje się, że taka osobliwa miłość do wszelkiego gatunku zbrodniarzy, nie jest zjawiskiem odosobnionym i ma nawet swoją nazwę – Hybristofilia, z greckiego ‘hybris’, czyli wielka pycha, która ściąga gniew i pomstę bogów. Im brutalniejsza zbrodnia, tym atrakcyjniejszy staje się obiekt zainteresowania.

Ted Bundy wsadzony za kratki zdążył się ożenić i spłodzić potomka. Richard Ramirez, w Polsce znany jako Nocny Prześladowca, seryjny morderca i gwałciciel, za kratami poślubił zafascynowaną nim kobietę, która wierzyła, że łączy ich niekończące się koło miłości i która oznajmiła, że popełni samobójstwo w chwili wykonania wyroku na jej ukochanym. Jeffrey Dahmer, znany jako kanibal z Milwaukee, kolejny seryjny morderca, który zamiast pasztetowej i piersi z kurczaka w swojej lodówce lubił trzymać głowę swojej ofiary, podczas wakacji w więziennej celi, otrzymywał od setek kobiet listy, prezenty, a nawet kasę. No i nasz Joe. Joe też ma swoje fanki, które chętnie obudziłyby się w jego piwnicy.

A Ty? Też kochasz Joe? Czy po obejrzeniu serialu pozwalasz swojemu psu robić kupę na środku dużego pokoju, bo boisz się wychodzić po zmroku ze swojego własnego domu? Też chcesz wysłać swój tampon do agenta Joe, czy zmieniłaś już ustawienia prywatności na Facebooku? Też chcesz obudzić się w piwnicy Joe, czy wolisz jednak swój nudny, studencki pokój z rodziną karaluchów na ścianie? Co widzisz najpierw: przystojniaka czy mordercę? Jak to jest z tobą?

Close