plec mozgu

– Zauważyłaś? – pyta mnie jeden przez drugiego.

– Co? – dopytuję.

– Nie zauważyła – zaśmiewa się jeden.

– Ja od razu zauważyłem, jeszcze w drzwiach – przechwala się drugi.

– Co miałam zauważyć? – podnoszę głos o jedną oktawę wyżej. – Nie mam pojęcia o co im chodzi. Od samego rana miałam nerwy na niewykonane dzień wcześniej polecenia. Na chwilę stałam się chodzącą neurozą. Żaden powód do dumy. Spostrzegawczość została przyćmiona tymczasową kurwicą serca.

– Coś u Filipa – podpowiada ten pierwszy.

– Przyjrzyj się mu uważnie, jak wróci – wtóruje ten drugi.

– Tak zrobię – grzecznie godzę się i zastanawiam się, co umknęło mojej uwadze. Przez chwilę mam ochotę wyruszyć na poszukiwanie kolegi, ale wrodzone lenistwo bierze górę.

Po kilku minutach wraca Filip. Swoją przerwę zawsze wykorzystuje na trening w siłowni, do której mamy kilka kroków. Patrzę na niego podejrzanie. Coś zmienił. Pytanie co. Obrzucam go swoim wnikliwym spojrzeniem, którego nie powstydziłby sie detektyw Konopka.

– Powiedzieli, że coś zmieniłeś, a ja tego nie zauważyłam. Stój i nie ruszaj się – wydaję polecenie. Bez zbędnych ceregieli, bez zwrotów grzecznościowych. Wojskowy niemal rozkaz, który Filip wykonuje bezzwłocznie.

– No, nareszcie absy są na etapie wyjścia z ukrycia – uśmiecha się. – Pewnie widać było zarys mięśni przez koszulkę – dodaje skromnie głaszcząc się w okolicach pępka.

– Pokaż! – też chcę go trochę pomacać.

– Są na etapie! Ten etap jeszcze się nie zakończył. Cierpliwości kobieto – obchodzę się ze smakiem i wypełniam kieszenie nadzieją na lepszą przyszłość. Będą absy, będzie macanko.

W takim razie to nie absy. Tego ani jeden ani drugi by nie zauważył jeszcze w drzwiach. No chyba że Filip wparowałby do naszego gniazda bez koszulki. Przy takich temperaturach to jednak nie realne. Jeszcze raz mierzę go wzrokiem od dołu do góry. Przyglądam się mu uważnie. Buty? Nowe buty? W końcu były święta. Mikołaj pewnie przyniósł mu laczki, które same biegają, bo wie, że Filip kardio nie lubi. Pewnie jakieś wywalone w kosmos. Patrzę pod nogi. Stare zdezelowane adidasy. Nie tędy droga Agnes, nie tędy droga. Gacie? Nieeeee. Już je widziałam. Koszulka? Też nie. To musi być coś nadzwyczajnego. Nie gacie i nie koszulka. Włosy! Zazwyczaj chodzi o włosy. Rzeczywiście jakoś tak inaczej wyglądają. Nażelowane trochę bardziej niż zwykle i przedziałek jakoś od połowy głowy dopiero mu się zaczyna. Spoglądam na chłopaków z wyrazem twarzy pytającym, czy to o tę zmianę chodzi. Po ich minie wnioskuję, że znowu pudło. Filip stoi na baczność niczym trep podczas uroczystej odprawy wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Tylko oczy mu się śmieją.

– Pomyśl co ma Kamil, a czego nie ma Filip – słyszę podpowiedź.

– Szare komórki? – chcę powiedzieć, ale w ostatniej chwili gryzę się w język. Milczę i obserwuję. Patrzę na Filipa. Patrzę na Kamila. Spoglądam w lewo. Spoglądam w prawo. Wysilam się. Czuję, jak głowa mi puchnie. Myślę. To prawda, że niewprawionym szkodzi. Mogę się założyć, że na czole wyskoczyła mi żyłka z przesilenia. Trwa ładowanie strony. Proszę czekać. Patrzę na chłopaków raz jeszcze. I nagle widzę to! Załadowano! 100% Moim oczom ukazuje się oczekiwana podstrona.  Mogę cieszyć się obrazkiem. Mam odpowiedź! Jak ja mogłam tego nie zauważyć! Taka zmiana! Trzeba być ślepym!

Filip zgolił brodę!

Kiedy dołączył do naszej drużyny miał bródkę, która przysłaniała jego usta i dodawała mu lat i powagi. Teraz ma buźkę dzieciaka. Z tym jego błyskiem w oku wygląda jakby zbiegł z poprawczaka.

– O Boże! – wzywam pana Boga chyba na daremno, bo w takiej sytuacji tradycyjna kurwa wydaje się o niebo lepsza, no, ale ja nie przeklinam. – Nie zauważyłam! – patrzę na tę dziecięcą, gładką jak dupa niemowlaka buźkę i nie wierzę, że wszyscy zauważyli, tylko nie ja. Byłabym zajebistym detektywem, nie ma co. Potrafię odnaleźć najdrobniejsze szczegóły.

-Zgoliłeś brodę! – wykrzykuję, a chłopaki wiwatują. Radość wielka, że upośledzone dziecko znalazło różnicę.

A później się zaczęło. ‘Dzień dobry. O! Zgolił pan brodę!’ ‘Cześć. Zgoliłeś brodę!’ ‘Hej, oooo co za zmiana panie Filipie! Jeszcze młodziej pan teraz wygląda’ ‘A gdzie broda, Filip?’ ‘No proszę, nowy rok, nowy Filip’. Wszyscy, dosłownie wszyscy zauważyli zmianę. Zaczynając od naszej księgowej, przez gości, klientów, szczura w kanale i kolesi z działu IT, którzy Filipa nigdy na oczy nie widzieli. Oni też zauważyli, że Filip zgolił brodę. Wszyscy, tylko nie ja.

– Czuję się jak facet! – wypowiadam podniesionym, oburzonym głosem. – To wy zazwyczaj nie zauważacie takich rzeczy. Jak ja mogłam tego nie zauważyć? –  Dorzucam kilka gramów niedowierzania. Nie mogę się z tym pogodzić.

– No cóż. Nie potrzebujesz żadnych testów na płeć mózgu. Właśnie miałaś jeden. Oblałaś. Czujesz się jak facet. Myślisz jak facet. Jesteś… Agnes.

– Tak jest. Agnes. Just Agnes.

 ***

Wieczorem wracam do domu. Ściągam buty i wskakuję w ciepłe kapcie.

– Byłem u ciebie w robocie, ale miałaś jakieś spotkanie. Myślałem, że może razem coś zjemy – drze się chłop z kuchni. – Filip zgolił brodę, co? – dociera do mnie jego głos zakłócony gwizdem czajnika.

– Zamknij się – burczę pod nosem.

2 Comments

  1. Czasem tak mamy, że nie zauważamy tego co mamy przed oczami (albo raczej wypadałoby powiedzieć -pod nosem ;) Uśmiałam się z Twojej historii :D

    • Ja kiedyś byłam bardzo spostrzegawcza! Im więcej na liczniku, tym mniej rzeczy zauważam, ale i szczęśliwsza jestem. Śmiech to zdrowie. Na zdrowie zatem! :)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close