najlepsza knajpa w soczi

Już w trzecim, czy czwartym wieku przed naszą erą Epikur wiedział, że przyjemność brzucha jest podstawą i korzeniem wszelkiego dobra. Przyjęliśmy, że panu filozofowi chodziło o żarcie, ale tak naprawdę mógł mieć na myśli mizianie poniżej pępka. Tam też jest ścieżka do pełnego szczęścia. Gdybyście jednak byli bliżsi przekonaniu, że to o dobrą kuchnię kolesiowi chodziło, to mam dla was dobrą wiadomość. Istnieje takie miejsce, w którym doświadczycie kulinarnej ekstazy. Wystarczy, że będąc w Soczi, największym letnim kurorcie w Rosji, odbijecie trochę od brzegu i zanurkujecie wgłąb miasta. Tam, z dala od turystycznych atrakcji i morskiego wrzasku, stoi sobie mały, ceglasty domek, a w nim dzieją się cuda… Cuda pod nazwą Pro Печь – Вкусное Место.

***

– Boże, jaka ta zupa była dobra! Jezuuuu, jeszcze nigdy nie jadłam takich pysznych ziemniaków! – Nagle zrobiłam się bardzo religijna. – A ten hummus?! Matko boska, niech klękają narody. Chcesz spróbować tego mięsa? Orgazm w gębie. – Klepałam się po brzuchu jak nawiedzona, cmokałam, wzdychałam i przewracałam oczami w kulinarnym podnieceniu. Zachwycałam się najprostszą rzeczą na talerzu. Podobno bramy raju są wąskie. W tamtej chwili wiedziałam, że do raju nie wejdę, bo w najlepszym wypadku utknę w przejściu. Ten kucharz to prawdziwy diabeł musi być!

najlepsza knajpa w soczi
Nie osądzaj dania po moich zdjęciach!

Do knajpy trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Szukaliśmy bankomatu. Na chodniku babuszki sprzedawały ogórki, zieloną paprykę, łodygi kopru, pomidory skąpane słońcem i słoiki, w których można te wszystkie cuda natury zamknąć już teraz, a wypuścić dopiero na zimę. Tu, chyba, coś fajnego jest – usłyszałam. Weszłam do środka i już nie chciałam wyjść. To było moje miejsce. Tak, tak! Zjedzmy coś tutaj – mówiłam podekscytowana i w wymyślonym kajeciku stawiałam właścicielowi piątkę z plusem za wystrój wnętrza. Latałam jak dzika świnia z aparatem telefonicznym, co jakiś czas znajdując jakieś trufle. Tu stara maszyna do szycia, tam wiosna wypadająca z kufra. Stare walizki wiszące grzecznie na ścianie, jakby pogodzone z tym, że ich podróże już dobiegły końca, a ta ostateczna przyniosła upragniony spokój, w tym właśnie miejscu. Zadzieram głowę i spoglądam na sufit. Rękawice bokserskie zdecydowały się na pokój zamiast łamanie nosów, łyżwy odpowiednio zabezpieczone, które przeszły na emeryturę, zwisają tuż obok gitary i czerwonego radiomagnetofonu jamnik, przynoszącego na myśl gorące wakacje, podczas których przy jego dźwiękach On delikatnie całował Jej piegi na nosie. I to drzewo… Żyjące, oddychające, ubrane w płaszcz z kory drzewo. Niczym niezakłócona, życiodajna siła. Da się?

najlepsza knajpa w soczi

W kajeciku, w rubryce o ochronie środowiska i równowagi przyrodniczej stawiam piątkę z małym znakiem zapytania, który szybko wymazuję. W końcu to nie jest ważne, czy był to świadomy wybór, czy brak pozwolenia na wycinkę. Liczy się tylko fakt, że to drzewo tutaj jest, oczyszcza powietrze, rośnie, cieszy oko, kołysze ludzkie marzenia, słucha płaczu nieszczęśliwych, pozwala się objąć i elegancko komponuje się w klimat wnętrza.

Czekam na żarcie, zafascynowana otoczeniem. Wszystko jest takie dopieszczone, takie wydmuchane, wychuchane. Sam szef podlewa krzak papryki. Bez jednego oka wygląda groźnie. Właściciel, nie że papryka. Papryka nie ma oczu, głuptasy!

– Chcę takie łyżeczki. – podnoszę najzgrabniejszą łyżeczką świata. – I takie widelce! – jaram się kawałkiem metalu.

– A noży nie? – słyszę.

– Noże też. Perfekcyjne są! – łapię jednego w rękę i przyglądam się z bliska. – Idealny kształt. Tylko spójrz jak układają się w dłoni. I do tego piękne! Przecież to rzadkość, żeby coś było i ładne, i funkcjonalne. Ładne są też filiżanki, talerze i miseczki, w których wjeżdża na stół jedzenie. Z ciekawości zaglądam pod spodeczek: Steelite made in England. Notuję w kajeciku na marginesie, żeby wygooglać, sprawdzić i być może zakupić. Ten świat schodzi na psy. Jestem podekscytowana naczyniami. JA! JA się podniecam wyposażeniem kuchni.

najlepszaknajpawsoczi8

Spoglądam w prawy górny róg. Kamera wymierzona centralnie w nasz stolik. Już wiem, co się stało z okiem szefa. Ono tam jest. Nic go nie ominie. Może wyjść z knajpy, a i tak widzi, co się dzieje. Prowadzenie własnego biznesu to lista wyrzeczeń po których często zostaje trwały ślad. Wyobrażam sobie spotkanie właściciela knajpy z pracownikiem firmy monitorującej. Standardowo, czy idziemy w nowoczesne rozwiązania i niekonwencjonalne metody monitoringu? – musiało paść pytanie. I właściciel pomyślał przez chwilę: Kasy utopiłem już trochę, talerze z Wielkiej Brytanii zamówiłem, czerwoną paprykę babce z ogródka wykopałem i rumaka staremu z garażu wyprowadziłem. Na tym biznesie chcę oprzeć całą swoją przyszłość. Pańskie oko konia tuczy. A ja chcę, żeby ten koń był silny i wielki, i żeby znosił złote jaja. I żebym na jego grzbiecie czasami mógł w świat pogalopować. Tak sobie musiał myśleć, po czym spojrzał na pracownika firmy. To tylko oko – rzekł. – Wydłubuj, pan, byle szybko, bo zdanie zmienić mogę. I tak to właściciel został tylko z jednym okiem, bo drugie już na stałe zatopił w kawałku plastiku i zostawił w swojej knajpie. Uśmiecham się szaleńczo do swoich myśli, wycierając resztki hummusu z kącika ust.

Jeszcze raz rozglądam się po wnętrzu. Tu nie ma zbieraniny, ani przypadku. Wszystko ma swój sens, nawet jeśli na pierwszy rzut oka go nie dostrzegasz. Jedna ściana cała zielona, druga ceglasta, a trzecia połączeniem tych dwóch: obita deskami w kolorze rdzy i nadziei. I to oświetlenie, które już dawno skradło moje serce! Żarówki dekoracyjne inspirowane pierwszymi projektami Edisona, w prostych oprawach nadaje wnętrzu ten klimat, który kocham. I muzyka… Charakterna, taka, co sprawia, że lepiej człowiek trawi, spokojniej myśli, szerzej się uśmiecha, głośniej się śmieje, mocniej kocha, bardziej pragnie. Nie ryje ci mózgu sieczką, tylko delikatną nutą błądzi po zakamarkach knajpy i twojej duszy.

najlepsza knajpa w soczi
Tak, wiem, mam plecy!

W knajpie pożeramy śniadanie, wracamy na obiad i następnego dnia na jeszcze jedno śniadanie. Gdybym mieszkała w Soczi, miałabym tam zapewne swój własny stolik i zniżkę na całodniowe wyżywienie. Jeśli kiedyś będzie wam dane zawitać w tamte strony, to koniecznie zajrzyjcie. Cokolwiek nie zamówicie, będzie pyszne.

Ostatniego dnia podchodzę do właściciela. Wygląda trochę jak postać z bajki. Dłubie wykałaczką w zębie, jakby chciał wydłubać resztki wczorajszego dnia i na czysto, od zera zapisywać nowy jadłospis. Sprawia wrażenie nieprzystępnego. Nikt nie mówi po angielsku, więc i komunikacja jest utrudniona. Łamanym rosyjskim udaje mi się rzucić kilka komplementów w stronę wystroju, jedzenia i kiedy pierwsze lody zostają przełamane, nawet chwilę gadamy o górach, ludziach i życiu. Temat jego oka pozostaje tematem tabu.

***

Kilka informacji praktycznych:

Co to jest? Pro Печь – Вкусное Место. Knajpa, kawiarnia, pizzeria.

Gdzie? Ulica Молокова 1/5; Soczi, Rosja.

Obsługa? Miła, nienachalna, zostawi cię w spokoju, ale pojawi się wtedy, gdy będzie potrzebna. Po angielsku się nie dogadasz, ale język ciała i mieszanka polsko-rosyjska zdziała cuda.

Wystrój? Zapiera dech w piersiach. Talerze, noże i widelce, sprawiają, że chcesz złamać siódme przykazanie boże.

Ceny? Przystępne. Dwa, trzy razy tańsze niż w knajpach nad samym morzem.

Cechy charakterystyczne? Latający motocykl, właściciel bez jednego oka, drzewa w środku knajpy.

Czy jest coś dla tych, co targi mięsne omijają szerokim łukiem? Tak, każdy wegetarianin znajdzie coś dla siebie.

Jakieś minusy? Tylko jeden. Twój własny język może ci uciec i schować się w kieszeni szefa kuchni. Miej się na baczności! Aaaa, no i nie było Wi-Fi…

Co polecasz? Najlepszy hummus świata, zupa grzybowa i medaliony z prosiaka.

Jakieś zdjęcia, Agnes? 27354 fotek łyżeczek i filiżaneczek, 548392634 ujęć wnętrza, 7382 zdjęć samego żarcia (bo stygło), no i to, co tu wrzuciłam. Kupcie mi nowy telefon albo fajny aparat, to i zdjęcia będą lepsze!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close