randki on-line, on nie chce się spotkać

– Dlaczego on nie chce się ze mną spotkać?
– Bo tak naprawdę jest starym dziadem z kiepem w nosie, który każdego dnia faszeruje się erektonem, tylko po to, żeby móc odbyć stosunek z własną ręką, którą nazwał twoim imieniem?
– Czy ty nie możesz być choć raz poważna?
– Przepraszam, już będę. Bo tak naprawdę jest panem w podeszłym wieku, cierpiącym na przewlekłą infekcję dróg oddechowych, mającym problemy z potencją, zażywającym każdego dnia wybuchową dawkę L-argininy, L-cytruliny, żeń-szenia koreańskiego, ekstraktu z byczych jąder, cynku, selenu i rogu nosorożca, tylko po to, by móc odbyć stosunek seksualny z obiektem swoich westchnień, czyli z tobą.

Gośka poznała faceta w Internecie. Takie to czasy, że żeby kogoś poznać nie trzeba wychodzić z domu. Można siedzieć w piżamach na dupie, z fajkiem między zębami, pulsującym pryszczem nad łukiem brwiowym i nie przejmować się, że jesteś niewyjściowa. W końcu jak cię poprosi o zdjęcie, to zawsze możesz wysłać słodkie selfie trzaśnięte tydzień wcześniej na imprezie urodzinowej u Krzyśka.

Gośka ma cztery zasady: nie odpowiada na zaczepki składające się tylko z jednego słowa bądź zdania. Nie ma czasu na zwykłe ‘cześć’, ‘pogadamy?’, ‘co słychać?’ ‘mam wielkiego penisa’. Uważa, że pod takim czymś nie kryje się nic ciekawego, że jak facet nie wysila się na samym początku, to już jest bardzo źle i później może być tylko gorzej. Ja jej wierzę na słowo. Nie umawia się z facetami, którzy mieszkają dalej niż trzy przystanki autobusowe (miejskie, podmiejskie, międzymiastowe). Uważa, że to może sprowadzić w jej życie za dużo chaosu. Gdyby się zakochała, to albo on albo ona musieliby zmienić otoczenie, a to wali na psychikę, co z kolei może powodować wzmożoną przemoc domową, która z kolei może skończyć się mikserem wbitym między oczy, a to wiadomo, prowadzi prosto do pierdla. Nie umawia się z facetami, których mogłaby się wstydzić i do związku z którymi nie mogłaby się otwarcie przyznać. W tej kategorii lądują różne elementy: koleś z tatuażem na uchu, bezrobotny, proktolog, facet bez zęba na przedzie, polityk, żonaty tatusiek szukający przygody, młodziak ciągnący do cyca tylko dlatego, że myśli, że tam mleko popłynie, facet z przeszłością, facet bez przyszłości. Nie odpowiada również na zaczepki tych, co zamiast kilku słów o sobie wysyłają zdjęcie swojego przyrodzenia. Nie będzie przecież rozmawiać z kutasami.

Te zasady pozwoliły jej zminimalizować czas spędzany w sieci i na skupieniu się tylko na interesujących obiektach. Takim obiektem jest Krzysiek.

Krzysiek mieszka niedaleko Gośki. Jest starszy od niej o zaledwie 3 lata. Prowadzi kilka biznesów, ale jakich, to Gośka nie wie, bo nie zapytała, a on nie zagłębiał się w detale. Trochę podróżuje po kraju. W rozmowie sprawia wrażenie pewnego siebie, ale nie aroganckiego. Dużo wie. Momentami Gośka ma wrażenie, że rozmawia z samym Googlem. W sumie to jej się nawet podoba, bo dużo się od niego uczy. Np. wczoraj dowiedziała się, że Buszmeni Kalahari charakteryzują się permanentną półerekcją. Oczywiście zaraz pobiegła i wygooglała, czy sobie jaj z niej nie robi. Google wymiękł przy takiej ciekawostce, ale Gośka nadal szuka informacji na ten temat. Znając ją, nawiąże kontakt z jakimś Afrykańskim Instytutem albo Fundacją Czarnej Afryki i prędzej czy później znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytanie.

Gośka już po kilku rozmowach odkryła jak wiele łączy ją z Krzyśkiem. Oboje kochają owoce morza i kuchnię włoską, oboje nie znoszą zimna. I na Gośkę i na Krzyśka nasrał gołąb na warszawskiej Starówce (pewnie ten sam albo jakieś spokrewnione ptaszysko) i oboje planują tam wrócić i odwdzięczyć mu się tym samym. Krzysiek, tak samo jak Gośka, myli mango z melonem, nie cierpi avocado, za to kocha jabłka. Najbardziej kosztele, których twardością i słodyczą można zabić. Generalnie dwie połówki pomarańczy, bratnie dusze. Jedno potrafi dokończyć zdanie drugiego. Drugiego boli, kiedy pierwszemu wyrywają zęba. Jakaś niewytłumaczalna energia między nimi. Dużo rozmawiają. O wszystkim. W ich rozmowach przewinął się już prawie każdy temat, łącznie z arabskimi ćwiczeniami na powiększenie penisa, popytu na prezerwatywy o smaku whisky i zaletach pozycji na łyżeczkę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Gośka tak z nim gada już od 11 miesięcy (!)

***

– Dlaczego on nie chce się ze mną spotkać?
– Bo tak naprawdę jest małym Eskimosem, wychowanym z tuzinem polskich pingwinów, mieszkającym na arktycznych obszarach Ameryki Północnej, którego świadomość została skopiowana do komputera, skradzionego zaraz po tym przez podstarzałego lowelasa, pracującego na zlecenie włoskiej mafii z siedzibą w Warszawie?
– Czy ty nie możesz być choć raz poważna?
– Przepraszam, już będę. Bo tak naprawdę nie jest tym za kogo się podaje?

***

Krzysiek snuje plany na przyszłość. Opowiada Gośce gdzie ją zabierze na wakacje i nauczy nurkować, co jej pokaże w muzeum Castelvecchio w Weronie i jaką sukienkę jej kupi w znanym butiku. Krzysiek mówi, a Gośka łyka wszystko jak młody pelikan i się cieszy jak szczerbaty do szczoteczki do zębów. Żyje marzeniami, które nigdy nie mają się spełnić. Bo Krzysiek nie chce się z nią spotkać. Nigdy nie wyszedł z propozycją spotkania. Kiedy Gośka zaproponowała kawę, wymigał się chorobą, kiedy chciała zabrać go na spacer, bo była akurat w pobliżu, mówił, że jest poza miastem. Kiedy nalegała, że zamiast rozmawiać przez kolejne godziny na czacie, mogą się spotkać, mówił, że nie jest sam, że opiekuje się kuzynką po chemioterapii. Zawsze było coś. Jak nie urok, to sraczka albo pęknięta guma. Krzysiek nie chciał i nie chce się z nią spotkać. Manipuluje przy tym Gośką tak, że ta wierzy, że kiedyś nastanie ten dzień, że niebiosa się otworzą, a Krzysiek stanie przed jej obliczem i zabierze na drugą stronę tęczy. Bo Gośka wpadła po uszy. Zaangażowała się w ten dziwny układ, zgubiła swój rozsądek i ciągle łudzi się nadzieją, że dojdzie do spotkania.

***

Drogie Panie. Uczcie się na Gośki błędach. Jeśli facet traktuje cię poważnie, będzie chciał się z tobą spotkać. Jeśli się nie chce spotkać to ZAWSZE, ale to ZAWSZE znaczy, że ma coś do ukrycia. To może być jego parszywa morda albo wózek inwalidzki przykuty na stałe do jego dupy. To może być żona i czwórka dzieci, to może być sutanna, gosposia i parafia, to może być choroba psychiczna albo twój były robiący sobie z ciebie jaja. To może być zbieg z krainy deszczowców albo Elvis, który żyje. Zawsze jednak kryje się za tym stek kłamstw. Lepiej dać sobie spokój. Jeśli facet mówi, że chce, że pragnie, że nie może się doczekać, ale nie chce spojrzeć ci prosto w oczy, wgryźć się w twoje usta i robić z tobą to, co wiatr robi z czereśniami, to kłamie. Pozwól mu żyć marzeniami. Marzeniami bez ciebie.

***

– To co ja mam zrobić, skoro on nie chce się spotkać?
– Zapomnieć. Po prostu zapomnieć.

1 Comment

  1. […] Od czego mam zacząć? – Początek znam. Poznaliście się na necie. Gadaliście ze sobą prawie rok. On nie chciał się spotkać. Kilka razy rozłożyłaś nogi […]

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close