sztuka rozstania

– Ten skurwiel miał konto na Tinderze już rok temu! – Gośka wykrzykuje siadając niezdarnie na stołku barowym.

– Skąd wiesz? – pytam, nastawiając wodę na herbatę. Z tego co pamiętam rok temu już między nimi bywało źle, ale nie tak źle, że myśleli o rozstaniu i szukaniu nowych partnerów.

– Powiedział mi.

– Powiedział ci? – dopytuję z niedowierzaniem, bo zaledwie kilka dni temu Gośka zarzekała się, że nie odezwie do swojego ex słowem, olała jego złośliwą wiadomość na Tinderze, wykasowała jego numer telefonu i zaczęła szukać nowego towarzysza życiowej niedoli.

– Tak. Powiedział mi. Masz – podaje mi swój telefon. Długa tasiemka smsów  wysłanych dzień po tym, jak przyszła do mnie wyżalić się, że potraktował ją jak szmatę.

Gosia? Taki był pierwszy sms. Nie odpowiedziała.

Muszę z tobą porozmawiać. Potrzebuję odpowiedzi na kilka pytań, żebym mógł wszystko sobie poukładać w głowie i iść do przodu. Zadzwoń albo napisz, proszę. Taki był drugi. Też nie odpowiedziała. Gośka wie, że najbardziej boli zapodanie ignora. Pewnie czerpała odrobinę satysfakcji z jego prób kontaktu. Baby to jednak wredne są.

Gosia, jest właściwy i niewłaściwy sposób na rozstanie. Zdecydowanie wolę ten właściwy. To jest ważne i dla mnie, i dla ciebie. Po czterech wspólnych latach jesteśmy sobie to winni. Facet ma tupet pisać jej o właściwym i niewłaściwym rozstaniu. Czytała wiadomość jaką jej wysłał. Zdecydowanie ktoś musi mu wytłumaczyć jak wygląda właściwe i niewłaściwe rozstanie. Nie odpisała.

Nie pozwolę, żeby tak to się skończyło. Usiądziemy razem i porozmawiamy, nawet jeśli mam przyjechać do domu twojej matki, stać po twoją firmą, czekać pod twoim ulubionym spożywczakiem. Znowu ignor.

Gosia, jeśli nie chciałaś mnie w swoim życiu, mogłaś po prostu powiedzieć. Zrozumiałbym. Polazłaś na Tindra za moimi plecami . Nie zasłużyłem, żebyś zdradziła mnie w taki sposób. Znowu żadnej odpowiedzi.

Przyjeżdżam jutro, żeby cię zobaczyć. Chcę żebyśmy mogli powiedzieć sobie żegnaj w dorosły sposób. Jak dwoje ludzie, którym kiedyś na sobie zależało. Wyobrażam sobie Gośkę czytającą te wszystkie wiadomości. Czy była bliska odpisania? Zareagowania? Czy niczym królowa lodu zamieniała jego słowa w przezroczyste sople pozbawione zawartości.

Nie chcę scen, ale chcę cię zobaczyć. Muszę cię zobaczyć. Chcę się pożegnać. Znałam faceta. I te wiadomości zupełnie do niego nie pasowały. Ale nie pasowała do niego też ta ostatnia wiadomość, w której zrobił z niej pospolitą dupodajkę. Człowiek to jednak niesamowity zlepek emocji i zachowań. Taka wybuchowa mieszanka. Trzeba wiedzieć jak się z nim obchodzić, żeby nie zaszkodzić sobie, nie zaszkodzić innym. Czasami boję się zawartości ludzkich głów. Bo niby nic tam nie ma, ale ta nicość taka niebezpieczna, taka krzywdząca może być.

Wyobrażam sobie zawartość głowy Gośki eks faceta. Dygoczące, roztrzęsione, naderwane emocje. Niestabilne, zachwiane, labilne uczucia. Gasnące lampki, zmieniające się kolory, podróbki klasycznych srebrnych kulek. Dyskoteka pana Dżeka. Pijany DJ. Naćpani goście. Obrzygane ściany. Mury udekorowane złotą uryną. Trupy pocałunków. Zwłoki dawnych orgazmów. Ruiny marzeń. Nieswoje racje. Wraki szarych komórek, zniszczonych miłością. Strzępy rozsądku. Półżywe neurony. Przegniłe informacje. Spleśniały ośrodek logicznych zachowań. Zgniłe komórki skojarzeń. Zniekształcone obrazki z przeszłości. Rozharatana miłość. Rozmiażdżona szara maź i przeraźliwa pustka.  Niezapomniane wrażenia dla Gośki. Niezłe widowisko dla mnie. Wyczerpujący akt przedstawienia dla niego.

Nie chcę cię widzieć. Nie chcę cię oglądać. Masz problemy ze zrozumieniem, co jest właściwe, a co nie jest. Czy skopiować i wkleić Ci wiadomość, którą wysłałeś mi nie tak dawno na Tinderze? Tak, masz rację. Zapisałam ją sobie. Czytałam ją tyle razy, aż zrozumiałam, że jesteś gorszy ode mnie. A jednak zareagowała.

Gosia. Kupiłem nam mieszkanie. Zalogowałem się na swoje stare konto na Tinderze, które założyłem w zeszłym roku, kiedy byłaś na wakacjach. Pamiętasz? Kazałaś mi znaleźć sobie inną. I nie odzywałaś się przez dwa tygodnie. To był drugi raz kiedy się zalogowałem na to pieprzone konto. Pierwszy profil jaki zobaczyłem głosił „Wierzę, że jestem tutaj, żebyś mnie znalazł’. Wiedziałem od razu, że to byłaś ty. To było jak kopnięcie w brzuch. Kobieta która dzień wcześniej nie może się doczekać spotkania ze mną, szuka kogoś nowego. Złamałaś mi serce. Wysłałem tę wiadomość w złości. Nie myślałem. Dlaczego? Gosia! Dlaczego musiałaś to zrobić? Jeśli to jest skończone, to jest skończone. Jeśli szukasz kogoś nowego, nie mam wątpliwości, że znajdziesz, ale oboje wiemy, że będzie to czarno-biała, marna kopia mnie. Nigdy nie znajdziesz w innym chemii, którą karmiliśmy się oboje. Jeśli nie chcesz mnie widzieć i naprawdę szukasz kogoś nowego, to ja też nie chcę cię widzieć, ale chcę uścisnąć ci dłoń i rozstać się jak przyjaciele. Przyjadę jutro. Czytam te wiadomości, składam do kupy wszystkie informacje, snuję w głowie teorie. Nigdy nie byłam dobra w układaniu puzzli. Zawsze brakowało mi cierpliwości. Ale z ludźmi jest inaczej. Lubię analizować ich zachowania. Rozkładać na czynniki pierwsze. I teraz też tak robię. Próbuję je ułożyć w jedną spójną całość. Każdy kawałek manipulacji, emocjonalnej niedojrzałości i prób zrozumienia. Pasują do siebie idealnie. Zaraz obok nich gładko wchodzi kawałek tłumaczeń, krzyku o drugą szansę i walki o gasnące uczucie. Jeszcze mały fragment oskarżeń, prób wzbudzenia litości i współczucia, grania na emocjach i zawiedzionych nadziei. Ciągle brakuje kilku kawałków, ale obraz przybiera jakąś formę.

Wymieniam spojrzenia z Gośką. Ona mi nie przerywa. Ja nie przerywam jej. Na rozmowę przyjdzie czas.

Proponuję terapię, jeśli kontrolowanie złości sprawia ci problemy. Skończyłam z facetami, którzy traktują mnie jak ścierwo. Nauczyłam się szanować i kochać siebie. Nie chcę cię oglądać. Proszę, uszanuj to. Jak zawsze rzeczowo i prosto w sedno. Odpowiedź Gośki. Wyobrażam sobie zawartość jej głowy. Wszystko równo przycięte, poukładane, od lewej do prawej, od góry do dołu. Kształtne myśli. Perfekcyjne marzenia. Przemyślane plany. Dzikie orchidee. Równo przycięte krzaki. Słońce schowane za chmurami. Nie za ciepło. Nie za zimno. Jak w sam raz. Odpowiednio nawilżona gleba. Nie za dużo. Nie za mało. Dokładnie tyle, ile trzeba. Odrobina szaleństwa, trochę równowagi, szczypta namiętności. Fantastycznie utrzymany ogród, wzbudzający podziw przychodniów. Piękno, egzotyka, smak.

Przepraszam, że tak to się kończy. Nie jestem idealny. Przepraszam za to, co powiedziałem na Tinderze. W moim sercu pozostaną tylko miłe wspomnienia i dobre życzenia płynące w twoją stronę. Mam nadzieję, że ten, którego znajdziesz, albo ten, który znajdzie ciebie będzie lepszy i odnajdziesz w nim swoje szczęście. Żegnaj Gosiu. Nie odpowiedziała. Zero reakcji. Biały kwadrat , migający kursor i niewypełniona przestrzeń. Pustka. Nicość.

– Mam ochotę się z nim spotkać. Ale jak się z nim spotkam, to wylądujemy w łóżku albo na parapecie, a później będę wkurwiać się na samą siebie, że jestem słaba, nie mam silnej woli, a facet może zrobić, co chce, powiedzieć, co chce, a ja i tak pobiegnę do niego z wywalonym językiem. Jak ta wiejska, spragniona suka – Gośka mówi bardziej do samej siebie, niż do mnie. Nasze ostatnie spotkania to była forma terapii dla niej. Ona mówiła. Ja słuchałam.

– Przeczytałam do końca i cycki mi opadają. Rozstanie to jednak sztuka jest wielka – mówię bardziej do siebie, niż do niej.

– To jeszcze nic. Od dwóch dni wysyła mi w mejlach historię naszej miłości. Kawałek po kawałku. A ja czytam i albo się śmieję, albo płaczę. Popierdolony on. Popierdolona ja. Popierdolona ta nasza miłość cała. – Powiedz coś – szturcha mnie łokciem.

– Jesteście jak tych dwóch kochanków, co budzą się na jednym łóżku, posiniaczeni, odurzeni, zdezorientowani, poturbowani – przypominam sobie pewien teledysk. – Oglądacie swoje rany, całujecie ślady na swojej skórze i nie możecie uwierzyć w to, co wam się stało. Miłość, ta pani na ‘K’ daje wam lizaki z zatopionym w ich słodyczy skorpionem. Takie z efektem halucynogennym. Tańczycie trzymając się za ręce, jak popierdoleni. I liżecie te lizaki, wpychacie je sobie do gęby, zachłannie, jakby świat miał skończyć się jutro. I odbija wam kolba. I jemu. I Tobie. I sami nie wiecie, co się wkoło dzieje, że jest tak jest. Kochacie się waląc się po ryjach. On głaszcze cię po policzku, a później tnie szkłem twoje plecy. Wycina na nich wasze poplątane inicjały. Ty tańczysz dla niego i zaraz potem rzucasz w niego obrazem zdjętym ze ściany. Wariaci. Krąg pomyłek, miłości, rozczulenia, złości i bólu, które powtarzają się zawsze, kiedy jesteście razem.

– Ale to pięknie powiedziałaś. Powinnaś pisać książki – zaśmiewa się Gośka.

– Na razie wystarcza blog. – mówię i już wiem, że ta historia wyląduje tutaj. – Sztuka rozstania. – Taki będzie tytuł.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Close